Dużo
zamieszania i niezrozumienia pojawia się wokół moich tekstów.
Dlaczego facet czy też bardziej poprawnie mężczyzna ma być
pierwszy, i dlaczego to on powinien zarabiać więcej – pytają
rozwścieczone kobiety. Dlaczego rozwścieczone? Ano dlatego, bo
kiedyś któraś, z ich rodu nie mogła polegać na mężczyźnie.
Być może wrócił z wojny, i żywy to on był, tak fizycznie, ale
myślami pozostał na tej wojnie, gdzieś tam w okopie, z braćmi
broni. I nie mógł dawać swojej kobiecie, bo to co się tam
wydarzyło na froncie przygniotło go do ziemi, tak że już nie
zmartwychwstał za życia.
I
kto musiał ciągnąć ten wóz o nazwie dom, dzieci, rodzina? Ano
ta, o której w rodzie się opowiada, że „silna baba z niej była,
i trzymała wszystkich za mordę”. Takiej babci nikt nie
podskoczył. Potem rosną mity o takiej kobiecie. Rodzina patrzy na
nią, i z podziwem mówi, jaka ona była silna. Ale jak się patrzy
na taką kobietę w ustawieniach systemowych, to często wychodzi na
jaw, że ta siła to się brała z mega wkurwu na faceta. I jej
córki, a potem wnuczki, a następnie prawnuczki całkowicie
nieświadomie wybierają sobie takich mężczyzn, którzy są na wpół
obecni. Po co? Po to, aby powtórzyć po babci, czy tam prababci jej
los. A jak się okazuje, to ona wcale szczęśliwa nie była. Ona nie
miała wyjścia. Znaczy wyjście miała... zostawić to wszystko i
uciec w jakąś chorobę, czy depresję i apatię, i niech się
dzieje co chce.
Naturalnym
ruchem energii pomiędzy męskim a żeńskim, co widać w
ustawieniach systemowych jest to, że to mężczyzna stoi w relacji
pary jako pierwszy. To on zakłada system. Nowy system. A kobieta
idzie za nim. Do jego rodu, do jego gniazda, do jego religii, do jego
świata. Ludzie robią różnie. Czasami robią tak, że to mężczyzna
idzie za kobietą, do jej domu, do jej rodziny, do jej klanu.
Mężczyznę to często osłabia. Więc jak podjąłeś decyzję, o
wyprowadzeniu się z domu rodzinnego, i postanowiłeś, że
zamieszkasz ze swoją ukochaną w jej gniazdku, to pierwsze co zrób,
to zrób jej remont w domu. Kup meble, pomaluj na nowo ściany.
Wymień drzwi, kup meble kuchenne. Wsadź tam dużo swojej energii.
Wtedy będziesz mógł czuć się u niej lżej, bez tego obciążenia,
że to jej gniazdo.

Co
to znaczy stać jako pierwszy w relacji pary? Znaczy to nie mniej nie
więcej tyle, że ten pierwszy daje temu drugiemu pewne jakości,
takie jak witalność,
energię, bezpieczeństwo, łączność z ziemią i naturą,
ukorzenienie, stabilność, pewność, siła, odwaga, moc. To są
jakości z pierwszego czakramu. Z czakramu podstawy. Oczywiście w
aktualnych czasach kobieta może dawać to sobie sama. Żyjemy w
czasach, gdzie kobieta może wyjechać zagranicę i podjąć tam
pracę. Gdzie może piastować stanowiska menadżerskie w firmach.
Gdzie naprawdę zarabia tyle, że jest ją stać na to, aby się
utrzymać jako samoistna i samostanowiąca o sobie osoba. Ile dzisiaj
mamy tych wielkich kobiet? Które zapragnęły być tak wielkie? Ile
z nich ma szczęśliwe relacje. Nie takie ze łba, gdzie każdy z
partnerów ma w zanadrzu na tego drugiego schowaną w piwnicy walizkę
z bombą atomową. Na zasadzie, że jak Ty zrobisz coś... co dla
mnie będzie nie tak, to pamiętaj, że ja też mogę zrobić coś,
co dla Ciebie będzie grubo nie tak. I trzymają się nawzajem w
szachu. Ona jego, bo wie o jego przekrętach finansowych, a on, ją
bo wie, że ona ma problem z alkoholem, a pełni funkcję publiczne.
To nie relacja... to układ sił, który trzyma w szachu ich relacje.
To polityka, a nie autentyczność, i świętość w parze. Ktoś
powie – miłość w parze jest przereklamowana. Tak. To prawda. Bo
miłość w parze, komunia, świętość nie ma nic wspólnego z
układem ze łba. A to ten układ jest przereklamowany.
Kobieta
może dawać sama sobie, i to nie jest złe, ani dobre. Takie to
jest. Tylko powtarzam, że zazwyczaj za taką kobietą w jej rodzie
stoi historia o tej silnej babci, czy prababci, i tą historię
trzeba odkłamać, wyciągnąć na światło dzienne, i zrozumieć,
jakie to naprawdę było, a nie wierzyć w bajki. Pora dorosnąć, i
w trzeźwości spojrzeć prawdzie na swój temat w oczy. Żaden
mężczyzna nie chce, aby jego kobieta dawała mu jakości, które
wymieniłem powyżej. Chyba, że szuka w kobiecie matki, a nie
partnerki, która jest od niego różna, ale równa. Stanie jako
pierwszy nie oznacza, że jestem lepszy, a ona gorsza. Stanie jako
pierwszy znaczy, że daję jako mężczyzna właśnie bezpieczeństwo,
odwagę, stabilność, siłę, moc, pewność. To daję, i to wkładam
w relację pary. Nie muszę być w parze. Nie muszę być z kimś.
Mogę być sam. I sam sobie dawać wszystkie jakości. Lecz
konsekwencja bycia samemu jest taka, że system rodzinny się nie
rozwija. System rodzinny może się rozwinąć, mogą z niego powstać
dzieci, tylko wtedy, gdy mamy mężczyznę i kobietę. Oczywiście
mogę spłodzić dzieci i odejść. Tylko wtedy co zazwyczaj funduję
tym dzieciom? Ano traumę, bo któregoś rodzica gdzieś po drodze im
zabraknie. A dzieci potrzebują brać jakości męskie i żeńskie. I
matka może próbować dawać swojemu synowi jako ojciec, lecz to
zawsze będzie męska kobieta, a nie mężczyzna. Uścisk taty,
przytulenie taty jest całkiem inne niż uścisk i przytulenie mamy.
Bo mama jest kobietą, a tata jest mężczyzną. Stwierdzenia, że
płeć to tylko wytwór umysłu jest dla mnie bzdurą. To tak,
jakbyśmy wycieli swoje ciała, i wycieli całą fizyczność, i
mówili, że mamy tylko umysły. Nie kuźwa mać... ja jestem
mężczyzną i mam falusa, a ona jest kobietą i ma pochwę. I to nie
jest żaden przypadek, to nie jest pomyłka biologii. On jest
stworzony do tego, aby zapewniać bezpieczeństwo, i między innymi
zarabiać kasę, a ona jest bardziej do tego, aby rodzić dzieci. I
to jest fizjologia, i biochemia ciała. To nie jest jakaś filozofia,
a jak ktoś uważa, że to kwestia poglądów, to ma moim zdaniem
mega odlot, i nie wiem czego się nażarł, ale dobrze mu grzeje po
deklu.
Ona
w zamian za to co od niego dostaje, daje mu inne jakości. Daje mu z
drugiej czakry. Radość, przyjemność, seksualność, szacunek
ciała, cielesności. On mógłby to dawać sobie sam. Może się
nauczyć dawać sobie takie jakości. Ale on wchodzi w związek z
nią, wchodzi z nią w relacje, i dając jej z pierwszej czakry
poniekąd oddaje się, i rezygnuje, i ufa, że ona da mu to z czego
on zrezygnował. I kobiety mają dostęp do tych jakości w znacznie
lepszym kontakcie niż mężczyźni. On za to co daje chce otrzymać
przyjemność – to tak w dużym uproszczeniu. Więc najstarszy
zawód świata jak wygląda w tym świetle? On daje jej pieniądze, w
zamian za przyjemność. Tylko, że seks z prostytutką, to takie
bzykanie się w głowie. Kto doświadczył seksu, intymności, bycia
razem z własnym wspólnym oddechem, ciało w ciało, w bliskości
nigdy nie pomyli rżnięcia z byciem razem, w czymś świętym, w
niemal komunii spółkowania. Kobiety czasami mówią... „jemu
tylko jedno w głowie” - patrząc na męża, partnera. Odpowiem
tak... i dobrze, bo to, że on chce iść z Tobą do łóżka, to
czyż to nie oznaka, że chce z Tobą być? Tak. Nam facetom tylko
jedno w głowie. I to jest bardzo przyjemne. Chcemy tego, co macie Wy
– kobiety. Lubimy to robić, i nie ma w tym nic nie naturalnego.
Często kobiety nie chcą swoim mężczyzną dawać właśnie tego...
tej przyjemności, seksualności, spełnienia tutaj w ciele. Albo
dają na zasadzie kłody drewna leżącej w lesie. Nie są obecne z
mężczyzną w łóżku. Spełniają swój małżeński obowiązek.
Wtedy jest to trochę takie, jak spółkowanie z prostytutką.
Zapłaciłeś, ona rozkłada nogi, robisz swoje, wychodzisz, bez
buziaczka w polika na dowidzenia. Czasami jest też tak, że kobieta
w łóżku chce być facetem. Tylko przypiąć jej sztucznego falusa,
i ona bardzo chętnie zrobi mężczyźnie kuku, od tyłu. Czy to złe?
Nie. Takie to jest.
Gdy
kobieta nie chce mu dawać, on się wścieka. Zwłaszcza jeżeli
faktycznie natyrał się na tą przysłowiową fokę, którą
przyniósł do domu. Tylko która kobieta nie chce dawać swojemu
mężczyźnie. Czy ona stoi w miejscu kobiety czy matki? To matka nie
chce dawać seksualności swojemu synowi, bo już ma swojego kochanka
– męża. Tatę tego chłopca. Czasami natomiast matki uwodzą
synów. „Pamiętaj, że kobiet możesz mieć wiele, ale matkę masz
tylko jedną.” Albo „która będzie Cię kochać tak jak ja?” w
domyśle, że żadna nie jest od niej lepsza. To krzywi chłopca na
całe życie. Zazwyczaj wtedy matka nie patrzy na chłopca jak na
swoje dziecko, tylko jak na kochanka. Ta miłość nie może się
spełnić. Matka w ten sposób nie wypuszcza chłopca do ojca. Chce
go zachować dla siebie. Jednocześnie go kastrując. Zazwyczaj wtedy
chłopiec stoi za byłego partnera mamy, z którym miłość nie
mogła się spełnić. Kogo będzie szukał taki chłopiec? Będzie
szukał kobiety, która daje mu jak matka. Czyli do dopuszcza do
pełnego oddania w kobiecości, w świętej seksualności, w byciu
razem, w intymności.
Kobiety
czasami mają spory problem, z tym byciem ok. w swojej seksualności.
Czasami kobieta wie, że ma to czego on chce. I wtedy czasami zaczyna
się robić w domowym łóżku jak w burdelu. Chcesz? To kup mi
futro. I te słowa potrafią być wypowiedziane w tej chwili przed...
przed jego spełnieniem z nią. Hmmm to gdzie ona wtedy jest? Z nim?
Gdzie jest jej kontakt ze swoją seksualnością? To są zazwyczaj
układy. Układy wzajemnych równoważących się sił. Czy taki
chłop będzie zarabiał? Może i będzie. Bo praca dla niego będzie
tą jedyną przestrzenią, w której może być sobą, i może czuć
się doceniony. Nie przez żonę, ale przez ludzi z zewnątrz.
W
drugą stronę może też być tak, że on od niej chce, ale nie
przynosi do domu nic. Nie daje jej poczucia bezpieczeństwa, a chce
przyjemność. Takich układów też jest całkiem sporo. Wtedy
zazwyczaj ona jest z rodziny ze sporą dysfunkcją, a jego sobie
bierze, bo taty, który pił, nie dało się uratować. Więc próbuje
swoich sił podejmując próby uratowania męża alkoholika, lub
hazardzisty i alkoholika. Różnie bywa... w takiej relacji bywa
trudno. Takie kobiety się spalają – to nie może się udać, to
jest z góry spisane na porażkę. W takich relacjach ona się boi...
kurewsko się boi, i nie ma poczucia bezpieczeństwa wyniesionego z
domu. Kontrolę nad nim, i władzę nad nim traktuje jako substytut,
jako zamiennik poczucia bezpieczeństwa. Innymi słowy buduje mu
niewidzialną klatkę wzajemnych zależności, w której go trzyma,
jak lwa, który kąsa. On siedzi w tej klatce, bo tylko ją zna. Zna
ją z domu rodzinnego. Wie, czuje wewnętrznie, ma taki program, że
męskość jest niebezpieczna, bo mama na nią nie pozwalała. Gdy
chciał biegać po drzewach mama krzyczała – nie rób tego bo mnie
serce boli. Więc tłamsił swoją wewnętrzną potrzebę. W szkole
był ganiony za to, że był niegrzeczny. Ojca zazwyczaj nie było,
więc nie miał z kim się ścierać, biegać, przepychać, dostać w
łeb. Nauczył się być kurczakiem, a przecież jest orłem. Ma orła
w sobie, ale od dziecka był indoktrynowany, że nie może nim być,
bo ta pierwsza kobieta bała się, że on będzie tak samo
nieobliczalny jak tata. Więc zamknął się w sobie, i nie umie
dawać z jaj... bo jaja odłożył na półkę z napisem –
niebezpieczne, nie używać. Chwała Bogu i sile wyższej jeżeli
trafił na zdrowych mężczyzn, którzy mu pokazali, że jaja są
faktycznie jak rewolwer, i nauczyli go obchodzić się, z tym ogniem,
który ma w majtkach. Jak go nie nauczyli, to będzie niedorajdą
czasami do końca życia, i będzie trafiał na kobiety, które tak
jak mama będą się bały. A jak się czegoś boisz, to chcesz to
kontrolować. Przerąbane... mówiąc jednym słowem.
A
gdzie świętość swoich męskich jaj? Gdzie świętość tego co
może się wydarzyć w zdrowej relacji mężczyzny i kobiety. Dla
takich ludzi to abstrakcja. Czytali o tym w książkach, oglądali to
na filmach, ale w ogóle nie mają z tym wewnętrznie kontaktu. Po
kilkudziesięciu latach stwierdzają – życie jest do bani. Ojjj w
jakim błędzie oni są. Taki los, taka droga. Nikt tu nikogo nie
uratuje. Czasami trzeba sięgnąć dna, aby w końcu dotrzeć do
swojej prawdy. A prawda leczy. Tylko najpierw trzeba się w
trzeźwości odkłamać.
W
zamian za – upraszczając – przyjemność, którą mężczyzna
może dostać od kobiety, on idzie dalej w swoim dawaniu jej. Daje
jej z trzeciej czakry. Daje jej dostatek, komfort, działanie, moc w
działaniu, pracowitość, skuteczność, współdziałanie,
optymizm. Mówi do niej, pójdziemy tam i tam. I tam będzie nam
dobrze. To czakra splotu słonecznego, to energia sukcesu w świecie
zewnętrznym. On daje siłę i prowadzi w związku do miejsca, gdzie
nie tylko jemu, ale też jej i ich dzieciom jest dobrze. Ona bierze
to od niego, a on daje jej chętnie. I tak wymiana pomiędzy
mężczyzną a kobietą płynie dalej. Ona rezygnuje z dawania tego.
Ona to bierze od niego. I nie jest w tym, że bierze gorsza. Bierze,
i czuje się winna. Winna mu coś. Porzuca swoją niewinność
dziecka. Bierze od niego to co on daje, w pełni, w całości, i ufa.
Nie jest dzieckiem, nie panikuje, on daje jej poczucie bezpieczeństwa
w tym ruchu, ona mu wierzy, i ufa. Oddaje się mu jako kobieta, i
bierze go jako mężczyznę. Dostaje od niego i bierze tak dużo, że
w zamian za to, co od niego dostaje, daje mu z serca, takie jakości
jak harmonia, miłość, akceptowanie, zrozumienie, wybaczenie,
łagodność, wrażliwość, uczuciowość, uzdrawianie, pojednanie,
pomaganie. On staje się bardziej ludzki przy niej. Staje się
bardziej łagodny, bo siłę z cochones może przepuścić przez
serce. A z perspektywy serca świat jawi się jako ten mniej groźny.
Szukamy tu rozwiązań systemowych, a nie rozwiązań zaspokajających
interesy jednostki. On bierze od niej z serca.
Ale
aby mogła zaistnieć pomiędzy nimi wymiana na poziomie serca to
najpierw ta wymiana powinna nastąpić na poziomie niższym. Nie da
się kochać kogoś, i czuć do niego miłość, jak nie czuję się
przy tej osobie bezpiecznie. Jak nie mogę sobie pozwolić na swoją
seksualność, jak nie ma tego wszystkiego co niżej, gdzie niżej
nie znaczy gorzej, źle. Ci którzy pomijają ciało, seksualność,
a chcą od razu wejść w przestrzeń serca mają jakiś pieprzony
odlot. Widzą ludzi od pasa w górę, a my jesteśmy cali w tu i
teraz tylko ze swoim ciałem. Ktoś mówił, że ciało to świątynia
ducha – moim zdaniem miał rację. Pomijając ciało i jego
potrzeby robimy sobie odlot w inne wymiary. Zacznijmy od podstawy, od
poczucia się bezpiecznie, potem samo przyjdzie to, co jest następne.
I tak wymiana
płynie sobie dalej. On w zamian za to, co dostał z serca kobiety,
bo ono jest łagodniejsze niż serce mężczyzny, daje jej z czakry
gardła takie jakości jak twórczość,
inteligencja analityczna, wiedza, nauka, komunikacja, samoekspresja,
kariera, realizacja marzeń, dynamiczność, przebojowość,
szczerość. On tutaj wyraża do świata, że jest on i jego kobieta,
z którą żyje. Mówi głosem MY, nie ja. Reprezentuje klan na
zewnątrz, mówiąc o niej, jako o tej, która stoi przy nim. Nie
jako gorsza. Jako równa, ale też różna. Ona w zamian za to daje
mu swoją intuicję i widzenie. Daje takie jakości jak mądrość,
intuicja, wyobraźnia, jasnowidzenie, medytacja, zjednoczenie
przeciwieństw, synergia, synteza, geniusz, twórczość, inspiracja,
spokój, równowaga, charyzma, mistrzostwo w dowolnej dziedzinie,
przywództwo, (a także wymienia się : moce siddhi, pamięć
poprzednich wcieleń, świadome sny). Oboje w komunii ze sobą łączą
się tutaj w jedno. I doświadczają takich jakości jak rozumienie
rzeczywistości w głęboki, duchowy sposób, transcendencja,
mistyka, modlitwa, poczucie łączności z wszechświatem, boskością,
szeroka świadomość, otwartość, zaufanie, nieosądzanie,
oświecenie, łaska.
Szóstego
dnia Bóg stworzył człowieka. A potem rozdzielił go, tworząc
mężczyznę i kobietę.
Szukamy
siebie nawzajem. Szukamy tej drugiej osoby, bo czujemy gdzieś pod
skórą, że nie jesteśmy pełni. Można oczywiście znaleźć
pełnie samemu ze sobą. To nie jest ani złe, ani dobre. Można też
znaleźć pełnię w relacji z tą drugą osobą. Mężczyzna z
kobietą, kobieta z mężczyzną. Każdy wybiera swoją drogę, i
droga każdego nie jest ani zła, ani dobra. Daleki jestem od
namawiania do tej drogi, którą ja kroczę... krok do przodu...
czasami się uda. Potem stop. Pół kroku do tyłu. Czasami szybciej,
czasami wolniej. To moja droga. Ty wybierz swoją.
Na
warsztatach ustawień systemowych robimy kroki do odkłamania się.
Robimy ruchy zgodne z naszą prawdą. Z prawdą na nasz temat. Robimy
kroki w kierunku swojej męskości i swojej żeńskości. A wszystko
zaczyna się u naszej mamy, i u naszego taty. To tam miało początek
nasze życie. I mamy je takie jakie mamy. Od akceptacji mamy, i taty,
bez prób zmieniania ich, zaczyna się coś, co można nazwać własną
drogą. Tam już jest lżej, ale to lżej czasami jest takie
trudne... zwłaszcza, gdy przez 30, albo i 60 lat nieśliśmy nie
swoje ciężary. Nieśliśmy ze ślepej miłości do swoich rodziców,
bo dzieci kochają swoich rodziców. Nawet jak jesteś dzisiaj w
miejscu, w którym masz w stosunku do nich tak dużo zarzutów, i tak
dużo Cię kosztowało bycie ich dzieckiem, to pamiętaj, że pod tym
bólem, gniewem, złością, jest skryta olbrzymia miłość. Być
może jeszcze do niej nie dotarłeś, ale kiedyś do niej dotrzesz.
To zawsze widać na warsztatach ustawień systemowych. Wielka
miłość... czasami ślepa.
O
Autorze

Nazywam
się Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz. Urodziłem się w 1978 r. we
Wrocławiu. Studiowałem Psychologię Zarządzania, i Marketing.
Przez 12 lat pracowałem w mniejszych i większych firmach, a także
korporacjach. Pełniłem funkcje kierownicze, dyrektorskie, ale
najbardziej przypadło mi do gustu stanowisko trenera, coacha,
mentora - w tym wymiarze realizuję się zawodowo. Pracuję z
biznesem, i klientami indywidualnymi. Biznes wspieram szkoląc ze
sprzedaży, obsługi klienta, coachingu, zarządzania, komunikacji.
Przy pracy z klientem indywidualnym stosuje techniki coachingowe, i
metodę Ustawień Systemowych Berta Hellingera - takie połączenie
narzędzi i technik przynosi mi i moim klientom bardzo dobre efekty.
Uczestniczyłem w ponad 40 warsztatach rozwoju osobistego, szkoląc
się u różnych mądrych ludzi. Mam na swoim koncie ponad 3500
spotkań coachingowych, i ponad 1000 godzin spędzonych na sali
szkoleniowej. Z Ustawieniami Systemowymi spotkałem się w 2005 r. Od
tamtego czasu moje życie uległo olbrzymiej transformacji. Dzisiaj,
po 10 latach pracy z sobą samym pomagam między innymi mężczyznom
dotrzeć do ich wewnętrznej męskiej siły, którą mogą znaleźć
przy swoim ojcu. Czerpiąc siłę ze zdrowych męskich korzeni
pozwalam im wyciągnąć na światło dzienne, ten potencjał, który
zawsze w nich drzemał, tylko czasami był przykryty kurzem
zamierzchłych czasów. Kobietom pomagam dotrzeć do ich ojca, a
potem powrócić w ramiona matki, do tego co żeńskie. Prywatnie
jestem mężem i ojcem - trójki wspaniałych dzieciaków -
Aleksandra, Juli Antoniny, i Emilli Zofii.
Klientów
indywidualnych przyjmuję w Kątach Wrocławskich, lub na sesjach via
Skype. Na ternie Polski prowadzę również warsztaty Ustawień
Systemowych. Jeżeli chcesz się umówić zapraszam Cię do kontaktu.
Dane do kontaktu:
mail: mirekczarko@gmail.com
tel. +48 781 896 147
skype: czarko.consulting
Na Facebooku prowadzę grupę Kobieta i Mężczyzna do, której serdecznie Cię zapraszam.
https://www.facebook.com/groups/1635773963339541/?fref=ts
Grafik warsztatów Ustawień Systemowych pierwszy kwartał 2018 r.