poniedziałek, 4 stycznia 2016

środa, 2 grudnia 2015

Tylko będąc dzieckiem, można być niewinnym!

Zapraszam do śledzenia na FB, w Grupie "Kobieta i mężczyzna"


Niewinne są tylko dzieci, a ten kto w relacji pary chce zostać dzieckiem, będzie oczekiwał od swego partnera tego, czego oczekiwać mu po prostu najzwyczajniej w świecie nie wolno. Będzie oczekiwał zaopiekowania się nim. Dawania mu ponad miarę. Brania pełnej odpowiedzialności za relacje. Brania pełnej odpowiedzialności za to, jak ten pierwszy się czuje. Brania pełnych konsekwencji za decyzję niewinnego. Czasami, aby utrzymać taki stan rzeczy, będzie robił mu pod czaszką galaretę. Oczywiście zarówno wśród mężczyzn znajdą się tacy, którzy bardzo, ale to bardzo chętnie staną w miejscu tatusia lub mamusi, i będą dawać pełną garścią, jednak jak doświadczenie moje pokazuje – to wszystko do czasu, bo prędzej czy później takie zakłócenie porządku musi gdzieś wybić, tak jak wybija szambo na nasz piękny angielski trawnik. Gówno z papierem toaletowym zapląta się wśród pelargonii i żonkili w naszym ogrodzie miłości. Miało być razem, miało być tak pięknie, miłość po wsze czasy, ale miłość bez rozsądku, miłość bez porządku się po prostu nie udaje – jak to pięknie ostatnio gdzieś przeczytałem. Więc te wszystkie piękne historie o rycerzach, księżniczkach, białych koniach, czas wreszcie do cholery jasnej odłożyć na ich właściwą półkę z napisem – baśnie i wyobrażenia, którymi byłem karmiony jako dziecko. Czasami to trudne, bo te baśnie są również obecne w naszych życiach codziennych, w pisemkach pt. Pani w domu, albo Życie na patelni – w sensie na Gorąco. Gorąco musi być, bo inaczej się nie sprzedaje. Prawda jest zbyt mało porywająca. Marzenia są w promocji i płacimy za nie podwójnie. Po raz pierwszy wyciągając pieniądze z portfela, po raz drugi własnym życiem.



Niewinne mogą pozostać tylko dzieci. Niewinny mogę pozostać, tylko pozostając dzieckiem, tylko do cholewki, im dalej w las tym trudniej to sobie wytłumaczyć, bo już włosy na klacie urosły, dzieci mleko spod nosa mają wytarte, pojawiają się siwe włosy, a ja ciągle, tak jakby trochę obok tego życia.
Chcąc pozostać dzieckiem w relacji z partnerem, nie chcemy dorosnąć, nie chcemy widzieć świata, życia, relacji, pracy, takimi jakie są, tylko takimi jakie chcemy, aby były. Iluzja musi się roztrzaskać o betonowe ściany rzeczywistości. Nie ma innego wyjścia. Dlatego niektórzy klienci się na mnie wściekają, bo niszczę im ich klocki, które tak skrzętnie układali. Niektórzy pytają się mnie podczas ustawienia, czy mogą zgłosić veto! Tak naprawdę, to nie do mnie ten ich sprzeciw, nie do mnie ten ich bunt, to bunt w stosunku do rzeczywistości, a ja jestem tam tylko wieszakiem, na którym można na chwilę powiesić płaszcz z metką „Made in fabryka buntu małego dziecka”. Przepuszczam to przez siebie. Porządki to nie moja zasługa, ja ich nie stworzyłem, one są nam dane, i tutaj w tym miejscu klękają na kolana założenia NLP, które mówią, że wszystko jest możliwe. Inny temat, kiedy indziej o tym.



Więc wiemy już, że w relacji, aby się udała nie można pozostać niewinnym. Trzeba umieć wziąć swoją odpowiedzialność, a z odpowiedzialnością jest tak, że ona jest, bez względu na to, co na jej temat myślimy. Każdy ruch, każdy krok, jest jak kamień wrzucony na taflę jeziora. Każda decyzja powoduje konsekwencje. Czasami nawet nie wiemy jakie, i to może być przerażające – zwłaszcza dla dziecka. Wyjścia innego jednak nie ma moi drodzy. Takie jest życie. Każda decyzja powoduje konsekwencje. Czasami jednak zachowujemy się, tak jakbyśmy to my decydowali o tym, czy konsekwencje będą miały miejsce, czy nie będą miały miejsca. Tak, jakby były decyzje dobre, i złe, ale my chcielibyśmy mieć swój udział tylko w tych dobrych. Ktoś kiedyś powiedział, że „sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą”. Trochę tak właśnie jest. Chcemy sukcesu, a nie chcemy porażki. Chcemy być głaskani, a nie chcemy dostać batów. Czy tak się da? Czy z takim podejściem może się udać? Czy z takim podejściem możemy się czegoś, w życiu nauczyć? Ten ruch, takie podejście może mieć korzenie w naszym braku zgody na to, co dostaliśmy od naszej mamy, i od naszego taty. Zgadzamy się na nich, w połowie, albo w jakiejś tylko części, w tej świetlistej, w tej miłej, w tej dobrej, to co dla nas trudne chcemy wyprzeć, a im bardziej cholera jasna chcemy to wyprzeć, tym bardziej to „coś”, ten cień puka do naszych drzwi. Jak długo zamierzasz udawać, że nie ma Cię w domu, słuchając pukania do swoich drzwi?



Czasami ludzie udają przez całe życie. Ktoś w ich życiu pojawia się, próbuje coś pokazać, czasami coś trudnego, co robimy wtedy zazwyczaj? Wynocha ! Won ! Nie chcę Cię widzieć ! – krzyczymy. A tym samym odbieramy sobie możliwość zobaczenia tego w sobie, i tym samym odsuwamy się od życia takiego jakie jest. Chcemy snu, wolimy śnić, nie chcemy się obudzić, wydaje nam się, że pobudka będzie bolesna, ale musimy wiedzieć, i mówię to z własnego doświadczenia. Najpierw może i boli, może i czasami jest wielki strach, czasami wielki lęk – oczywiście dla naszego małego dziecka, które nie chce widzieć, woli sobie wyobrażać, i żyć w swoim świecie – może najpierw boli, może i są łzy, ale potem, zaraz za rogiem czeka wielki spokój, i siła, i taki jasny wzrok, jasne spojrzenie, przenikliwe do granic możliwości, trzeźwe, mające kontakt z tym co jest, takim jakie jest, a nie jakim chciałbym, aby było. Prawda leczy, iluzja odbiera siły na drodze ku więcej – więcej relacji, więcej miłości, więcej pracy, więcej życia, więcej znajomości, więcej pieniędzy, więcej odpowiedzialności, więcej siły. Na ustawieniach systemowych jeżeli jest mi to dane, to prowadzę ludzi, zgodnie z tym ruchem ku więcej.
Niewinność należy odłożyć wśród baśnie. Na właściwą jej półkę z książeczkami dla dzieci. Czy znacie takich ludzi, którzy ciągle pozostają niewinni? Tam zawsze winny jest ktoś inny. Tam zawsze można usłyszeć, te piękne, i jakże ujmujące historie o tym, jak ktoś taką osobę skrzywdził. Tam też zawsze pojawia się osoba, która chce tej osobie coś zabrać. Szczęście, szacunek, pieniądze, zdrowie, tym bardziej uduchowionym zdarzają się ataki energetyczne, próby przejęcia nad nimi kontroli, wykorzystania ich. Wiecie co? To nic innego jak ich cień pukający do ich drzwi, a Oni wciąż udają, że nikogo nie ma w domu.



Wake UP ! pobudka, już nie jesteś dzieckiem. Nawiązując do brania tylko tego co dobre, co nam wydaje się dobre, i do niechęci brania tego co złe, co nam wydaje się złe, w naszych rodzicach. Nie da się tak brać! Znaczy da się, ale trzeba stać wtedy przed własnymi rodzicami na palcach. Jak to jest? Już pisałem, o tym. Jeżeli siedzisz, to powstań. Zróbmy ćwiczenie. I stań na palcach, a ja w tym czasie idę zrobić sobie kawę, i poczytać książkę. Ty stój na palcach, nie stawaj na całą stopę. Stój na palcach. Takie właśnie ćwiczenie zrobiłem ostatnio z klientem. Wytrzymał, kilka minut, potem zrezygnował, bo bolało. A czy gdyby nie bolało, gdyby to było przyjemne zrezygnowałby? Pewnie nie. Pewnie stałby jeszcze bardziej chętnie. Musi boleć, bo miejscem dziecka w systemie rodziny pochodzenia, jest bycie małym, przy mamie i tacie. Zakłóceniem porządku systemowego, jest wywyższanie się ponad własnych rodziców, i to musi powodować trudne konsekwencje. Życie nas uczy, uczy w każdej chwili, w każdym momencie, trzeba tylko zachować swoistą uważność. Stanie na palcach przed własnymi rodzicami męczy. Bo fakty, bez względu na ich interpretacje są takie, że to Oni byli przed nami, a nie my przed nimi, to oni nam dają, a my bierzemy, to oni są duzi, a my mali. Czasami mamy różne obrazy w głowie na ten temat. Wydaje nam się, że w ten sposób uchronimy się od złego, od bycia dokładnie takim samym jak oni, i paradoksalnie dopiero w tej zgodzie, w wewnętrznej zgodzie, że jestem taki sam, taka sama - jest siła na to, aby móc w swoim życiu zrobić inaczej. Gdy proszę klientów, aby powiedzieli do mamy, lub taty – jestem taki sam jak Ty. Dokładnie taki sam. Czują opór, czują strach, ale po chwili sami przyznają, że chcieli przed tym uciec. A wiecie co się dzieje, jak uciekamy przed czymś? To nas goni! Ot cholera, i jeszcze nie chce się odczepić!



Umysł czasami każe uciekać. Ma takie przekonanie, że nas ochroni, przed tym co straszne. Przed tym co boli, co trudne, przed śmiercią, przed chorobą, przed odpowiedzialnością, przed naszą winą, i przed konsekwencjami. Ostatecznie idąc tą ścieżką, uciekamy przed życiem. Bo życie w swojej pełni, to to co miłe i przyjemne, i to co czasami dla nas trudne, a to co trudne jest po to, abyśmy urośli. Nie fizycznie, bo Włochy na klacie, i kurze łapki pod oczami mamy wszyscy, ale wewnętrznie czasami pozostajemy dziećmi, patrzącymi z tęsknotą na półkę z bajkami. Czas zamknąć te drzwi, czas wstawać, życie wzywa, otwórz oczy, i patrz, czuj, nie myśl, po prostu popatrz w siebie i czuj swoim ciałem, smakuj, płacz, śpiewaj i tańcz. Życie to całość, a nie tylko rodzynki w misce z bakaliami – kropka.

W kolejnej części, będzie ciąg dalszy. Będzie o drugiej stronie, o tym, który w relacji chce pozostać większy.


GRAFIK STYCZEŃ - MARZEC 2018 r



Mirosław Czarko-Wasiutycz
Coach systemowy, Coach personalny,
Trener Biznesu, Menadżer.
O Autorze

Nazywam się Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz. Urodziłem się w 1978 r. we Wrocławiu. Studiowałem Psychologię Zarządzania, i Marketing. Przez 12 lat pracowałem w mniejszych i większych firmach, a także korporacjach. Pełniłem funkcje kierownicze, dyrektorskie, ale najbardziej przypadło mi do gustu stanowisko trenera, coacha, mentora - w tym wymiarze realizuję się zawodowo. Pracuję z biznesem, i klientami indywidualnymi. Biznes wspieram szkoląc ze sprzedaży, obsługi klienta, coachingu, zarządzania, komunikacji. Przy pracy z klientem indywidualnym stosuje techniki coachingowe, i metodę Ustawień Systemowych Berta Hellingera - takie połączenie narzędzi i technik przynosi mi i moim klientom bardzo dobre efekty. Uczestniczyłem w ponad 40 warsztatach rozwoju osobistego, szkoląc się u różnych mądrych ludzi. Mam na swoim koncie ponad 3500 spotkań coachingowych, i ponad 1000 godzin spędzonych na sali szkoleniowej. Z Ustawieniami Systemowymi spotkałem się w 2005 r. Od tamtego czasu moje życie uległo olbrzymiej transformacji. Dzisiaj, po 10 latach pracy z sobą samym pomagam między innymi mężczyznom dotrzeć do ich wewnętrznej męskiej siły, którą mogą znaleźć przy swoim ojcu. Czerpiąc siłę ze zdrowych męskich korzeni pozwalam im wyciągnąć na światło dzienne, ten potencjał, który zawsze w nich drzemał, tylko czasami był przykryty kurzem zamierzchłych czasów. Kobietom pomagam dotrzeć do ich ojca, a potem powrócić w ramiona matki, do tego co żeńskie. Na terenie mojej ukochanej Polski prowadzę warsztaty Ustawień Systemowych metodą Berta Hellingera, na zaproszenie chętnie przyjeżdżam do innych krajów, prowadzić ludzi do więcej. Więcej miłości, więcej relacji, więcej pracy, więcej pieniędzy, więcej sukcesu, więcej życia w życiu. Prywatnie jestem mężem i ojcem - trójki wspaniałych dzieciaków - Aleksandra, Juli Antoniny, i Emilli Zofii.
Klientów indywidualnych przyjmuję w Kątach Wrocławskich, lub na sesjach via Skype. Na ternie Polski prowadzę również warsztaty Ustawień Systemowych. Jeżeli chcesz się umówić zapraszam Cię do kontaktu.


Dane do kontaktu: 
mail: mirekczarko@gmail.com 
tel. +48 781 896 147 
skype: czarko.consulting 
Na Facebooku prowadzę grupę Kobieta i Mężczyzna do, której serdecznie Cię zapraszam.
https://www.facebook.com/groups/1635773963339541/?fref=ts


Zapisy:
M. mirekczarko@gmail.com
T. +48 781 896 147

czwartek, 19 listopada 2015

Woman will oppress a weak guy whole life.

Welcome to the Polish group on Facebook "Woman and Man"
And I know from experience that nothing will not help unless the guy does not take a stand, consciously and with full responsibility, at the side of masculinity. Only in his father's arms, at his father's side, can he find peace and be blessed by gifts of feminine. A common advice you can hear when a relationship is in trouble is “change her”. From my experience I know that a change of partner will not help escaping the inevitable – the need to embrace his male strength. Jacek Walkiewicz used to say - “names and faces change, problems remain”. How real, and how very hard to believe.
And where is the place of a man, whose strength flows outwards? Well, beside his father. Sometimes the male line is heavily weakened; what I can see during systemic coaching sessions; using coaching tools and Bert Hellinger's Systemic Constellations. Partly this is because of Polish. War forced men to leave their homes, families, work, their place as heads of the family. In such situations, when man went to war, or when he was captured and landed in one of many labour camps, woman took over as the head of family. And a woman, no matter how good a mother she is, will usually raise a nice sympathetic and docile – meaning – domesticated boy. Why? Because she is a woman, and not a man, and she's different from a man almost in everything. Different psyche, different energy, different way of thinking, different understanding of the world, different biology, and resulting from that hormonal differences. In short, a woman has no balls. There is no testosterone flooding her brain, she is more inclined to seek alliances than to compete. Is this worse? No. Damn it's not worse, it is just different.
In systemic coaching sessions I meet guys who are firmly in their heads. They kind of understand everything, everything is for them supposedly in the domain of logic and they have allegedly sharp minds, but it's as if this intellectual insight does not change anything. They do not have the strength to be a man. Often their male lineages are heavy with lack of masculinity. The lack of the presence of a grandfather and a father. Because if grandfather didn't teach the father, then the father cannot teach the son. These miserable men, intellectually overdeveloped and deaf to their emotions, who feel inside that something is missing. They seek this something in alcohol, stimulants, in sexual conquests, rapid and dangerous sports; but when the adrenaline rush passes they want more. They want more endorphins, more danger – often even brush with death. At the other extreme, there are those guys who are withdrawn; who quietly and without much publicity fall into depression. The reluctance to live. The withdrawal from all the activity in the world. For both groups waits a furious woman. And without consciousness you might treat this woman not as a potential but as a stupid bitch who destroys and pisses you off - what a fucked up world! Lilith is furious at the first group because they behave as if they were still 14 years old and are constantly looking for new adventures. At the second group she's angry because she can not feel safe in their company, and it becomes her duty to confront the world; and to snatch from the world what's necessary so the family, children, and home can function without major disruptions.
Internet and culture is full of jokes and anecdotes about henpecked guys, the kings of their own armchair in front of a TV, about annoying and permanently unhappy women who like it is colloquially said - simply always nag and never give a break. And they will not give you, men, a break until you embrace your own strength, and be reborn in yourselves, in masculinity, in what is really yours, in the danger living inside yourselves, and in which lies your greatest potential. It would be wrong to think that your woman will you help in this task. That's not why she's in your life. Men often mistake their lovers with their mothers. Hellinger wrote about such a "love at first sight". After a few months of a hormonal high, it turns out however, that your darling is not your mother and you're not her sweet son. Being a polite mannered boy - as worked with your mother - does not work with a woman, because the relationship you - a woman is quite different than the relationship you - Mom. You will not be able to suck her feminine attention and closeness this way.
The biggest shock in such a situation comes with the arrival of a child. For a man who doesn't stand beside his father, beside the masculine, it is a shock. Suddenly it turns out that all what he believed in - consciously or not – e.g. what we only for each other, always together, you and me in the moonlight, hand in hand. Waaah-waaah! - WAKE UP! A child is crying ! Dream ends, Romeo and Juliet. Time to wake up. This is not your Mom. It's your woman. Some in these moments give up completely. Grief and pain is often then directed to those women who conscientiously fulfil their maternal duties. For a guy who doesn't have inside him masculinity, such situations often end in depression. Disappearance of illusions and crash landing sometimes is very painful. What can then help?
Entering into inner contact with one's own father, with one's own strength, with patrilineal ancestors. There there is strength, to face such challenges as a child at home, a woman with varying moods, work and financial challenges. It's all there in the masculinity. During systemic coaching sessions I unite men with what is masculine. They reach their strength. They change their faces, their bodies relax, they gain a second wind; sometimes it's exactly beside their fathers that for the first time they get in touch with themselves. Not with a polite, docile boy, but with strength, fire, and the destroyer of illusions.
The woman in life of man is there, so he can confront the an illusion about himself. What if you try to hide in a depression? Or if you try to hide behind their colleagues? You'll get lashes. Sometimes physically, because aggression of women against men is no longer a taboo, but the biggest beating you'll get emotionally. For what? Are these women so bad? No. They are pissed off that you're not standing in your place, in the place of a man. In place of strength, clarity of vision, the ability to act, to plan, and to implement these plans.
There are also men who agree with this state of affairs. They sit in their chairs, they stopped to dream about masculine, about male power, responsibility, determination, bravery, courage, and so spend their lives, like dead men in slippers in front of 52 inch LCD TV – dead while alive.
Man cannot see his reflection in the eyes of women. In the eyes of women he can find only what it feminine, what belongs to his mother. A man may find himself in the eyes of another man. And the first man in the life of every man is his father. It is the relationship, as a boy, with his father which shapes his attitude towards other men. If something in this relationship is interrupted – as it often appears during systemic coaching sessions - the boy is impeded, and often later goes in circles. Such are the consequences of the interrupted original flow of love, as says Hellinger. Can this flow can be restored? In such a way as to reach the father again? Yes, here I have good news. You can. This can be done, sometimes during the first session.
It's amazing how much men long for this. How they relax when they arrive in the arms of their Dads, where there is so many good things for them. Standing by his Dad, the man becomes very attractive to women. As a result, it improves his relationship with his partner, or increases his attractiveness to other women. Besides, he begins boldly go out into the world, and take what he needs. His career improves, he has more achievements. All this beside your Dad. If those who sit in front of the TV in their warm and soft chairs knew this, I suspect that armchair with plasma TV would leave through the window.
Often in Facebook groups or in on-line forums I read about how these poor guys were badly treated by their nasty ex-wives who do not want to allow them contact with their children. This is another feminine exam for the guy. Because for a guy a common dilemma - to be in a relationship, or to end it – is because of the children. These women, in my opinion, put before us men another challenge. They put us in a situation where we have to stand beside masculine. Because the kid - whether it's a boy or a girl, needs to be taken. Taken in the full sense of the word. Just as taking a woman. Doesn't seduce her. Man takes a woman. He comes and takes her for himself. And to take for himself a woman, and a child, you must have balls. And you need to know how to do it. And we learn these things besides our Dads. Mothers teach how to seduce, manipulate, play with words; and Dads teach how to take for yourself what we want from the world. Taking is connected with taking responsibility. You cannot take something, and then avoid responsibility for what you took. That is not possible. And even if possible, sooner or later it has its consequences, and the price you will have to pay. Do women like to be taken? They love it; because then they feel safe. Situation like divorce and the subsequent struggle for the child, often requires strength from a man. Strength not to get caught up in the fight for the child as an extension of the conflict between the parents. The strength to stand up for yourself, and not to succumb to the illusion in-spite of manipulation. The courage to take a kid in your strong male arms. Not to prove to kid's mother that she is a bad mother, but to exist as a man who takes responsibility for being a father. Week man will be oppressed by women until the end of his life. Dear John, if your bride starts to grumble, starts to provoke you, keep in mind that most likely you're stuck in a soft, warm chair right beside your mother's tit. And that your masculinity, strength, penetrating gaze, contact with the masculine is hidden in the closet. And it's waiting there for you to get off your ass, and finally to stand in your place. A woman is the greatest gift for a man. And a curse for those who want to stay as boys in shorts for the rest of their lives.

About the Author:
My name is Mirosław Peter Czarko-Wasiutycz. I was born in 1978 in Wrocław. I've studied Psychology of Management, and Marketing. For 12 years I've worked in smaller and larger companies, as well as corporations. I had managerial and directorial functions, but mostly I liked working as coach and mentor. That's how I find fulfilment at work. I work with business and individual clients. I support business clients by coaching sales, customer service, coaching, management, and communication. When working with individual clients I use coaching techniques and Bert Hellinger's System Constellations - this combination of tools and techniques brings me and my clients very good results. I participated in over 40 personal development workshops; training with various smart people. I have conducted over 3,500 coaching meetings, and spent over 1,000 hours coaching. My first contact with Bert Hellinger's System Constellations was in 2005. Since then my life has undergone an enormous transformation. Today, after 10 years of self improvement, I'm helping - among other things - other men reach their inner masculine strength, which can be found at the side of their fathers. Drawing strength from healthy male roots allows them to draw on their potential, which is always there but was covered with dust since the ancient times. Privately, I am a husband and a father of three great kids. I accept individual clients in Kąty Wroclawskie, or sessions via Skype. In Poland I also run workshops in Bert Hellinger's System Constellations. Contact me if you want to make an appointment. Contact details: mail: info@czarko-consulting.pl call. +48 781 896 147 skype:czarko.consulting www.czarko-consulting.pl

wtorek, 17 listopada 2015

Warsztaty Ustawień Systemowych - metodą Berta Hellingera - Grafik na styczeń i luty 2016 r.

W związku z dużą ilością zapytań o terminy kolejnych warsztatów, poniżej zamieszczam grafik na styczeń i luty 2016 r.
  09 styczeń 2016 Warszawa
16 styczeń 2016 Leeds, Anglia
23 styczeń 2016 Gdańsk
30 styczeń 2016 Poznań
6 luty 2016 Warszawa
13 luty 2016 Kraków
20 luty 2016 Lubin (dolnośląskie)
27 luty 2016 Szczecin


Wszystkich zainteresowanych śledzeniem aktualnych terminów zapraszam do grupy na Facebooku "Kobieta i Mężczyzna" 

Poniżej znajdziesz informacje dotyczące każdego z warsztatów.





Czasami dwie najdłuższe drogi w naszym życiu, to droga do serca naszej mamy, i droga w ramiona naszego taty. Ten komu uda się ten ruch, znajdzie swój głęboki wewnętrzny spokój. Nasza mama, i nasz tata - te dwie osoby, w naszym życiu, i relacje z nimi ważą nasze osobiste personalne losy. Będziemy pracować metodą ustawień systemowych Berta Hellingera, aby znaleźć dobre rozwiązania dla nas samych, w zgodzie z tym co nas prowadzi. 
Miejsce kobiety jest przy mamie. Przy tym co żeńskie. Miejsce mężczyzny jest przy tacie. Przy tym co męskie. Dziewczynka w swoim życiu kilkukrotnie musi wyjść z ramion matki, i wejść w ramiona swego ojca. Tam, w ramionach ojca powinna usłyszeć, i powinno do niej dotrzeć, że jest najpiękniejszą, najmądrzejszą, najinteligentniejszą kobietą na świecie, zaraz po swojej matce. Potem powinna wrócić w strefę wpływów mamy, i już tam pozostać. Tam stanie się kobietą.
Chłopiec powinien kilkukrotnie wyjść ze strefy wpływów własnej mamy, i trafić w męskie ramiona swego ojca, aby na końcu już tam pozostać. Wśród mężczyzn. Tam będzie mógł stać się mężczyzną. Tylko w oczach ojca, w oczach dziadka, w oczach innych mężczyzn może się przejrzeć i zobaczyć w sobie, to co męskie.
Rodzice dają swoim dzieciom swoje 100%. Nie mniej, nie więcej, tylko swoje 100%. Czasami trudności w rodzie, uwikłania w trudne losy, komplikują i uniemożliwiają ten naturalny ruch - do mamy, i taty. Zatrzymujemy się w miejscu. Kręcimy się w kółko, nie mogąc znaleźć dobrego wyjścia. Podczas warsztatów Ustawień Systemowych spróbujemy zrobić krok we właściwym kierunku.
Czasami ten jeden krok zmienia wszystko, i już nic nie będzie takie jak dawniej. Zapraszam Cię serdecznie na zrobienie kroku w dobrym dla Ciebie kierunku.
Na warsztacie nie ma ograniczeń tematycznych. Możesz przyjść z tematem, mamy, taty, partnera, partnerki, dzieci, sukcesu, pieniędzy, zdrowia. Drzwi tego warsztatu są dla Ciebie otwarte.
Serdecznie zapraszam na wykonanie pierwszego kroku, we właściwym kierunku.

















Warsztaty poprowadzi: Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz 

Nazywam się Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz. Urodziłem się w 1978 r. we Wrocławiu. Studiowałem Psychologię Zarządzania, i Marketing. Przez 12 lat pracowałem w mniejszych i większych firmach, a także korporacjach. Pełniłem funkcje kierownicze, dyrektorskie, ale najbardziej przypadło mi do gustu stanowisko trenera, coacha, mentora - w tym wymiarze realizuję się zawodowo. Z Ustawieniami Systemowymi Berta Hellingera spotkałem się w 2005 r. Od tamtego czasu moje życie uległo olbrzymiej transformacji. Dzisiaj, po 10 latach pracy z sobą samym pomagam mężczyzną dotrzeć w często tak upragnione ramiona taty, a kobietom w ramiona ich mam. Ustawienia systemowe stosuję również przy pracy z biznesem. Na swoim koncie mam sporo ponad 3500 spotkań indywidualnych, i ponad 1000 godzin spędzonych na sali szkoleniowej. Metody Ustawień systemowych uczyłem się od takich osób jak : Bert i Sofii Hellinger, Gerhard Walper, Wolfgang Deusser, Andrea Drohla, Gunter Schricker, Anna Grenik, Maria Wyczałek Piątkowska, Anna Choińska, Marek Matusiewicz. Prywatnie jestem mężem, i ojcem trójki wspaniałych dzieciaków dających mi jedne z najbardziej inspirujących lekcji życia. 

Czas: warsztaty ustawień systemowych - zaczynamy g.9.00 - 20.00 
Koszt udziału: 350 zł warsztat - ustawienie własne plus możliwość uczestniczenia jako uczestnik ustawień innych osób.

Uwaga - ze względu na komfort pracy - ilość miejsc jest ograniczona - max 12 osób 
W związku z tym obowiązuje przedpłata na konto - 100 zł 

Rezerwacja miejsc - info@czarko-consulting.pl 
Masz pytania? Pisz, lub dzwoń 781 896 147

Mężczyzna, który nie uszanował własnej matki, nie będzie szanował innych kobiet.

Zapraszam do śledzenia na FB do Grupy "Kobieta i mężczyzna"

Powiem więcej ! Od innych kobiet taki mężczyzna szacunku nie otrzyma, bo one to wyczują. Pierwsze co powinien zrobić, to głęboki pokłon przed swoim źródłem, przed kobietą, w której łonie wzrastało nasienie złożone przez jego ojca. I inaczej do cholery się nie da Panowie - chłopcy. Chcesz mieć kobietę, chcesz od niej umieć brać i dostawać to co żeńskie, najpierw posyp głowę popiołem i pokłoń się przed własną matką. Innej drogi do tego co żeńskie, do tego co kobiece, co delikatne, co nazywamy nasyceniem, wewnętrzną pełnią, taką, że zaczyna się, aż ulewać z „rogu obfitości”, nie ma.



Gdy mężczyzna nie pokłoni się przed swoją pierwszą kobietą, w której wzrastał, w której się rozwijał, w której był – fizycznie do cholery, to nie jest żadna ezoteryczna papka – fizycznie w niej był, jadł to co ona jadła, pił jej soki, aby mogło powstać jego męskie ciało, brał od niej pełnymi garściami, to ona go urodziła, czasami w bólach, czasami w zagrożeniu życia, czasami płacąc za przyniesienie życia tutaj swoją śmiercią, jeżeli tego chłopczyku nie uszanujesz, to zapomnij o tym, że dostaniesz, że znajdziesz taką, która będzie Cię wspierać, taką która będzie przy Twoim boku stać, taką która będzie szanowała to co męskie w Tobie.
Nie szanując własnej matki, nie szanujesz tego, co żeńskie, nie szanujesz życia. Będziesz szukał, będziesz ocierał się o śmierć, Twoje sukcesy, będą się rozpadać, jak domki z piasku, będziesz igrał ze śmiercią, będziesz ostatecznie zdolny do tego, aby gwałcić to, co żeńskie. Być może będziesz miłował się w pornografii, w której kobieta to, co żeńskie jest poniżane. Będziesz opowiadał historie o tym, jak to kobiety tylko lecą na Twoją kasę, jak czujesz, że jedynie na tym im zależy. I w pewnym sensie, to będzie Twoja osobista prawda. Prawda, która Cię chroni przed tym, co stoi w Twoim cieniu. A w Twoim cieniu stoi to, że to właśnie tej dzikusce, tej szalonej nieokiełznanej kobiecie, która nosiła Cię w łonie stawiając na szali swoje życie, należy się szacunek. Czy jesteś w stanie, w ogóle stanąć przed czymś tak wielkim, i nie ściągnąć czapki z zakutego łba, (który nie chce czuć, tylko chce analizować?). Czy masz naprawdę siłę, i jaja, aby stanąć przed tą dzikuską, która jest w każdej kobiecie? Przed tą piękną, a zarazem tak bardzo kochającą życie kobietą, która rodząc stawia na szali własne życie? I to nie w grze komputerowej, w której można zrobić SAVE i LOAD, gdy coś Ci się nie uda. Jak można chociażby na chwilę przed kimś takim stanąć, i nie zobaczyć jego wielkości. To ona Cię narodziła, to w niej rosłeś. To ona była tak szalona, w swej miłości do życia, że oddała na 9 miesięcy swoje ciało, abyś mógł w niej i z niej, się narodzić. Bez szacunku do matki, do swojej pierwszej kobiety, nie zaznasz smaku tego, czym obdarować kobieta może każdego mężczyznę.



Jak przychodzą do mnie mężczyźni, to czasami słyszę – „chcę być silny, chcę czuć tą moc”. I tutaj należy dokonać pewnego rozróżnienia pomiędzy tym, co jest męską siła, a tym co jest przemocą i gwałtem, a granica szczególnie dla tych, którzy nie szanują własnych matek, może być bardzo słabo widoczna. Tacy faceci chełpią się swoimi podbojami, uważają się za tych pieprzonych kowbojów, którzy wyrywają, laski na pęczki. Chwalą się ilością zdobytych na „polowaniach” łań. Tylko żeby nie wiem, co zrobili, to każda kolejna zdobycz, każda kolejna używając męskiej nomenklatury zaliczona laska nic nie zmienia. Co prawda na chwilę jest skok adrenaliny i jest, o czym opowiedzieć wśród takich samych jak oni, ale potem taki facet, znów zapada się w swoją wielką czarną niemalże bezdenną dziurę, którą nie jest w stanie wypełnić kolejną kobietą. Nie jest w stanie wypełnić ją kolejnym BMW, nie jest w stanie wypełnić ją kolejnym finansowym kantem. Co gorsza przy porzucaniu kolejnej kobiety, czasami porzuca również dziecko. Wtedy zazwyczaj po raz pierwszy dociera do tępego łba takiego faceta, że to nie są żarty. O „byłej” można było zapomnieć, wyrzucić zdjęcia, aby nie przywoływały wspomnień, wywalić ją z kontaktów w swoim nowiutkim smartfonie, odciąć się, zapomnieć, znaleźć kolejną pocieszycielkę. Ale o dziecku nie da się zapomnieć. Ono żyje, krzyczy, płacze, chce do ojca. Można próbować uciec, ale do końca życia, w głowie pozostanie ten mały chłopiec lub dziewczynka, z taką samą dziurą w sercu, jaką miał jej / jego ojciec. Czasami łatwiej jest żyć, i nie patrzeć takiemu dziecku prosto w oczy, bo w tych oczach widzi się to, czego w sobie nie chce się zobaczyć – tą wielką czarną dziurę. Dziecko ze ślepej miłości będzie to niosło – wewnętrznie będzie mówiło – Kochany tato, lepiej ja niż Ty. Kochany Tato, ja to poniosę, za Ciebie, z miłością. Żeby Tobie było lżej. Ot i dynamika, która sprowadza na ziemię, bo trzeba wtedy stanąć twarzą w twarz z odpowiedzialnością za to, co się zrobiło, a przed własną odpowiedzialnością jak pokazują ustawienia systemowe uciec się nie da. Jak my tego nie weżniemy na klatę, to wezmą to nasze dzieci.



Kobiety takiego faceta, który nie uszanował tego, co żeńskie, będą się bać. Będą w stosunku do niego stać na dystans, nie będą umiały otworzyć się na niego. Co prawda to jest również ich wewnętrzny proces, ale o tym innym razem. 
Siła czy przemoc? Bo zauważam, że często są to dwie rzeczy, dwie jakości, które są mylone ze sobą, co patrząc na zdeformowany obraz tego co męskie wcale nie musi dziwić. Mężczyzna jest silny, ale po jaką cholerę mu ta siła potrzebna? Po to, aby umieć walnąć babę, jak za dużo wrzeszczy? Nie drogi Kowboju, nie po to Ci ta siła potrzebna. Więc po co? Po to, aby być domowym tyranem? Do 12 ma być gotowy obiad, bo ja Pan władca przychodzę z pracy? Nie. Nie po to Ci ta siła potrzebna! Po to, aby przepychać się z kobietą na słowa? Nie do jasnej cholery, one w przepychaniu na słowa są od nas lepsze. W odwracaniu kota ogonem nie ma lepszych niż kobiety, są w tym genialne, nie masz jej tłumaczyć, nie masz się z nią spierać. Masz jej służyć, bo kobieta dla Ciebie to Bogini. Bogini w żeńskiej fizycznej namacalnej formie. Twoją pierwszą Boginią, która nosiła Cię w swoim łonie, która ryzykowała życie, bo jeszcze nieco ponad 100 lat temu 20% porodów kończyło się śmiercią. Twoją pierwszą Boginią z krwi i kości jest Twoja matka. Jej Bogiem – bez względu na to, jak to archaicznie brzmi jest Twój ojciec. Uuuu zejście na ziemię kochani! Wszyscy Ci, którzy szukają rozwoju duchowego poza najbliższymi relacjami – wyjazdy do Peru celem medytacji, zażywanie ayahuasca, combo, bombo i inne fiku miku z muchomorami w roli głównej. Dużo jest pułapek duchowości, dużo dróg, które odciągają od tego co, jest w tu i teraz, bo co to do jasnej cholery za rozwój duchowy, jak syn żyje z matką, Ty bzykasz wszystko co pod fallusa podejdzie, i medytujesz całymi daniami łącząc się ze swoim wyższym JA. Ze swoją transcendentną wersją siebie samego, którego ograniczenia stricte ludzkie wynikające chociażby z fizyczności i płci masz w nosie. Czy to jest siła ducha? To jest porażka ducha w zetknięciu z materią, to jest słabość ducha, nieudolność ducha, to jest duch złamany przez materię. Złamany w pół. A złamany duch zaczyna tworzyć sobie alter światy. I mamy wielce uduchowione osoby, które nie radzą sobie z materią. Mówią o miłości, a nie umieją załatwić kasy, aby coś do gara można było włożyć. Czy taki duch służy życiu? Czy służy życiu w tu i teraz?



Nie chcę tutaj generalizować, ale sam Hellinger mówi, że Ci, którzy medytują szukają tego, co żeńskie. Budda idąc w medytację, idąc tą ścieżką zostawił swoją żonę i dziecko. Czego więc szukamy w medytacji? Szukamy naszej mamy. Tego, co przy mamie, tego, co przy naszej pierwszej Bogini. Ci natomiast, którzy idą w religie, w których jest silnie zakreślony i odczuwalny patriarchat szukają swego wewnętrznego Boga. Szukają tego, co męskie. Szukają ojca.
I jak przyjąć taką niedoskonałą Boginię do serca? Jak przed taką niedoskonałą Boginią się pokłonić? Jak oddać jej cześć. Tutaj klienci zazwyczaj mają wiele zarzutów. Siadają naprzeciw mnie, proszę ich, aby powiedzieli, co ich sprowadza. I co zaczynają robić? Ich spojrzenie idzie w górę, albo w dół. Wchodzą w swoje wewnętrzne obrazy, w obrazy, które pielęgnowali, które pozwalały im nie czuć bólu, nie czuć tego, co trudne. Wtedy przywracam ich do tu i teraz. Proszę, aby patrzyli mi w oczy. Ja natomiast biorę do serca ich matki, i ich ojców. Jak mam rodziców klienta w sercu, jak w sercu daje im miejsce, dobre miejsce, z szacunkiem i uznaniem to klienci czasem nie są w stanie wytrzymać tego spojrzenia. Uciekają wzrokiem. Przywołuje ich do moich oczu. Wiecie, co wtedy zazwyczaj mówią? Nic. Po prostu zaczynają płakać, wypowiadając dwa, czasem trzy proste słowa – „chcę do mamy”, albo „tak bardzo mi jej brakuje”. Później proces zaczyna toczyć się sam. Czy ja jestem w tym wielki? Nie. Wielcy są rodzice klienta, to im należy się wielkość, ja tam służę temu, co domaga się szacunku i respektu.
Bóg i Bogini mają skazy. Nasz Bóg i nasz Bogini nie są idealni. Mają w sobie światło i cień. Tak samo jak my. Mamy w sobie światło i cień. Co by było, gdyby nasza matka była idealna? Co by było, gdyby nasz ojciec był idealny? Czy my moglibyśmy przy takich rodzicach rosnąć? Czy po prostu pozostalibyśmy dziećmi?



Najciemniej jest pod latarnią. Z tego miejsca nic nie widać. Szukamy jak ćmy, światła, aby się przy nim ogrzać, szukamy jak ćmy siły, aby ją poczuć, a wszystko mamy w sobie samych. W naszej mamie, i w naszym tacie. Poprzez akceptację tego, co w nich widzimy, i co stoi nam na drodze do nich. Czasami to są oceny, czasami sądy, czasami chęć bycia lepszym, większym, to wszystko stoi nam na drodze do nas samych. Do naszej siły. Na ostatnim warsztacie reprezentant klienta czuł się większy niż swój ojciec. Nawet stanął na palcach, aby być większy od ojca. Od tego, który w łonie jego matki zasiał nasienie, aby ten mógł wzrastać, i przyjść na ten świat. Stał na palcach. Wiecie co, zrobiłem. Nic. Postanowiłem poczekać, aż sam się zmęczy. Aż jego mięśnie łydek nie wytrzymają. Tylko patrzyłem, i czekałem. Po chwili mięśnie nie wytrzymały, bo w życiu nie da się być napiętym na 100%. Ciało tego nie wytrzyma. Objawi się to chorobą, stresem, uciekaniem od życia. Reprezentant w pewnym momencie puścił, odpuścił, stanął na równe nogi, a potem powędrował na kolana, przed własnym ojcem, tam przytulił się do niego, i zaczął płakać. To dobre miejsce.
Ktoś może zacznie to oceniać moralnie, ktoś zacznie krzyczeć, tak nie można – nie ma Pan serca! Może on został przez ojca skrzywdzony. Kto będzie to krzyczał? Kto będzie podnosił taki głos? Ktoś, kto ma uszanowanego własnego ojca? Nie. Ktoś, kto chce być od własnego ojca większy. Dlatego cały hejt, który płynie od tych, którzy czytają te artykuły, na cały ten heyt patrzę, i dają mu przestrzeń. Zgadzam się służyć w tych przypadkowych relacjach, za słup, na którym można na chwilę powiesić to co wyparte, to co w cieniu. Przyglądam się, co mi to o mnie mówi. Patrzę, biorę, puszczam dalej, do właściwego adresata tych emocji.



Kowboju Twoja siła, męska siła, jest po to, aby służyć życiu. A życie rośnie, rozkwita, fizycznie! nie metaforycznie, nie ezoterycznie, lecz właśnie fizycznie i namacalnie - życie rozkwita w tym, co żeńskie. To, co męskie ma to życie chronić. Po to jest potrzebna mężczyźnie siła. Nie szanując swojej pierwszej Bogini, nie uszanujesz żadnej kolejnej. Pozostaniesz rycerzem ciemnej strony mocy. Niszczycielem tego, co żyje, i żyć chce. Niszczyciel tego, co żywe, to niezintegrowana męskość. Męskość w przejawie destrukcji. To energia z jaj, która nie zna katalizatora w postacie Ognistego serca. Ognistego serca męskiej Boskości. 

Najbliższe warsztaty ustawień systemowych odbędą się, w Krakowie, w dniu 21.11.2015 r.
Celem bliższych informacji zapraszam do zapoznania się z wydarzeniem na FB

https://www.facebook.com/events/1662864300633927/


Zapraszam serdecznie

Mirosław Czarko-Wasiutycz
Coach systemowy, Coach personalny,
Trener Biznesu, Menadżer.



O Autorze

Nazywam się Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz. Urodziłem się w 1978 r. we Wrocławiu. Studiowałem Psychologię Zarządzania, i Marketing. Przez 12 lat pracowałem w mniejszych i większych firmach, a także korporacjach. Pełniłem funkcje kierownicze, dyrektorskie, ale najbardziej przypadło mi do gustu stanowisko trenera, coacha, mentora - w tym wymiarze realizuję się zawodowo. Pracuję z biznesem, i klientami indywidualnymi. Biznes wspieram szkoląc ze sprzedaży, obsługi klienta, coachingu, zarządzania, komunikacji. Przy pracy z klientem indywidualnym stosuje techniki coachingowe, i metodę Ustawień Systemowych Berta Hellingera - takie połączenie narzędzi i technik przynosi mi i moim klientom bardzo dobre efekty. Uczestniczyłem w ponad 40 warsztatach rozwoju osobistego, szkoląc się u różnych mądrych ludzi. Mam na swoim koncie ponad 3500 spotkań coachingowych, i ponad 1000 godzin spędzonych na sali szkoleniowej. Z Ustawieniami Systemowymi spotkałem się w 2005 r. Od tamtego czasu moje życie uległo olbrzymiej transformacji. Dzisiaj, po 10 latach pracy z sobą samym pomagam między innymi mężczyznom dotrzeć do ich wewnętrznej męskiej siły, którą mogą znaleźć przy swoim ojcu. Czerpiąc siłę ze zdrowych męskich korzeni pozwalam im wyciągnąć na światło dzienne, ten potencjał, który zawsze w nich drzemał, tylko czasami był przykryty kurzem zamierzchłych czasów. Kobietom pomagam dotrzeć do ich ojca, a potem powrócić w ramiona matki, do tego co żeńskie. Prywatnie jestem mężem i ojcem - trójki wspaniałych dzieciaków - Aleksandra, Juli Antoniny, i Emilli Zofii.
Klientów indywidualnych przyjmuję w Kątach Wrocławskich, lub na sesjach via Skype. Na ternie Polski prowadzę również warsztaty Ustawień Systemowych. Jeżeli chcesz się umówić zapraszam Cię do kontaktu.

Dane do kontaktu:
mail: info@czarko-consulting.pl
tel. +48 781 896 147
skype: czarko.consulting
www.czarko-consulting.pl