wtorek, 17 listopada 2015

Mężczyzna, który nie uszanował własnej matki, nie będzie szanował innych kobiet.

Zapraszam do śledzenia na FB do Grupy "Kobieta i mężczyzna"

Powiem więcej ! Od innych kobiet taki mężczyzna szacunku nie otrzyma, bo one to wyczują. Pierwsze co powinien zrobić, to głęboki pokłon przed swoim źródłem, przed kobietą, w której łonie wzrastało nasienie złożone przez jego ojca. I inaczej do cholery się nie da Panowie - chłopcy. Chcesz mieć kobietę, chcesz od niej umieć brać i dostawać to co żeńskie, najpierw posyp głowę popiołem i pokłoń się przed własną matką. Innej drogi do tego co żeńskie, do tego co kobiece, co delikatne, co nazywamy nasyceniem, wewnętrzną pełnią, taką, że zaczyna się, aż ulewać z „rogu obfitości”, nie ma.



Gdy mężczyzna nie pokłoni się przed swoją pierwszą kobietą, w której wzrastał, w której się rozwijał, w której był – fizycznie do cholery, to nie jest żadna ezoteryczna papka – fizycznie w niej był, jadł to co ona jadła, pił jej soki, aby mogło powstać jego męskie ciało, brał od niej pełnymi garściami, to ona go urodziła, czasami w bólach, czasami w zagrożeniu życia, czasami płacąc za przyniesienie życia tutaj swoją śmiercią, jeżeli tego chłopczyku nie uszanujesz, to zapomnij o tym, że dostaniesz, że znajdziesz taką, która będzie Cię wspierać, taką która będzie przy Twoim boku stać, taką która będzie szanowała to co męskie w Tobie.
Nie szanując własnej matki, nie szanujesz tego, co żeńskie, nie szanujesz życia. Będziesz szukał, będziesz ocierał się o śmierć, Twoje sukcesy, będą się rozpadać, jak domki z piasku, będziesz igrał ze śmiercią, będziesz ostatecznie zdolny do tego, aby gwałcić to, co żeńskie. Być może będziesz miłował się w pornografii, w której kobieta to, co żeńskie jest poniżane. Będziesz opowiadał historie o tym, jak to kobiety tylko lecą na Twoją kasę, jak czujesz, że jedynie na tym im zależy. I w pewnym sensie, to będzie Twoja osobista prawda. Prawda, która Cię chroni przed tym, co stoi w Twoim cieniu. A w Twoim cieniu stoi to, że to właśnie tej dzikusce, tej szalonej nieokiełznanej kobiecie, która nosiła Cię w łonie stawiając na szali swoje życie, należy się szacunek. Czy jesteś w stanie, w ogóle stanąć przed czymś tak wielkim, i nie ściągnąć czapki z zakutego łba, (który nie chce czuć, tylko chce analizować?). Czy masz naprawdę siłę, i jaja, aby stanąć przed tą dzikuską, która jest w każdej kobiecie? Przed tą piękną, a zarazem tak bardzo kochającą życie kobietą, która rodząc stawia na szali własne życie? I to nie w grze komputerowej, w której można zrobić SAVE i LOAD, gdy coś Ci się nie uda. Jak można chociażby na chwilę przed kimś takim stanąć, i nie zobaczyć jego wielkości. To ona Cię narodziła, to w niej rosłeś. To ona była tak szalona, w swej miłości do życia, że oddała na 9 miesięcy swoje ciało, abyś mógł w niej i z niej, się narodzić. Bez szacunku do matki, do swojej pierwszej kobiety, nie zaznasz smaku tego, czym obdarować kobieta może każdego mężczyznę.



Jak przychodzą do mnie mężczyźni, to czasami słyszę – „chcę być silny, chcę czuć tą moc”. I tutaj należy dokonać pewnego rozróżnienia pomiędzy tym, co jest męską siła, a tym co jest przemocą i gwałtem, a granica szczególnie dla tych, którzy nie szanują własnych matek, może być bardzo słabo widoczna. Tacy faceci chełpią się swoimi podbojami, uważają się za tych pieprzonych kowbojów, którzy wyrywają, laski na pęczki. Chwalą się ilością zdobytych na „polowaniach” łań. Tylko żeby nie wiem, co zrobili, to każda kolejna zdobycz, każda kolejna używając męskiej nomenklatury zaliczona laska nic nie zmienia. Co prawda na chwilę jest skok adrenaliny i jest, o czym opowiedzieć wśród takich samych jak oni, ale potem taki facet, znów zapada się w swoją wielką czarną niemalże bezdenną dziurę, którą nie jest w stanie wypełnić kolejną kobietą. Nie jest w stanie wypełnić ją kolejnym BMW, nie jest w stanie wypełnić ją kolejnym finansowym kantem. Co gorsza przy porzucaniu kolejnej kobiety, czasami porzuca również dziecko. Wtedy zazwyczaj po raz pierwszy dociera do tępego łba takiego faceta, że to nie są żarty. O „byłej” można było zapomnieć, wyrzucić zdjęcia, aby nie przywoływały wspomnień, wywalić ją z kontaktów w swoim nowiutkim smartfonie, odciąć się, zapomnieć, znaleźć kolejną pocieszycielkę. Ale o dziecku nie da się zapomnieć. Ono żyje, krzyczy, płacze, chce do ojca. Można próbować uciec, ale do końca życia, w głowie pozostanie ten mały chłopiec lub dziewczynka, z taką samą dziurą w sercu, jaką miał jej / jego ojciec. Czasami łatwiej jest żyć, i nie patrzeć takiemu dziecku prosto w oczy, bo w tych oczach widzi się to, czego w sobie nie chce się zobaczyć – tą wielką czarną dziurę. Dziecko ze ślepej miłości będzie to niosło – wewnętrznie będzie mówiło – Kochany tato, lepiej ja niż Ty. Kochany Tato, ja to poniosę, za Ciebie, z miłością. Żeby Tobie było lżej. Ot i dynamika, która sprowadza na ziemię, bo trzeba wtedy stanąć twarzą w twarz z odpowiedzialnością za to, co się zrobiło, a przed własną odpowiedzialnością jak pokazują ustawienia systemowe uciec się nie da. Jak my tego nie weżniemy na klatę, to wezmą to nasze dzieci.



Kobiety takiego faceta, który nie uszanował tego, co żeńskie, będą się bać. Będą w stosunku do niego stać na dystans, nie będą umiały otworzyć się na niego. Co prawda to jest również ich wewnętrzny proces, ale o tym innym razem. 
Siła czy przemoc? Bo zauważam, że często są to dwie rzeczy, dwie jakości, które są mylone ze sobą, co patrząc na zdeformowany obraz tego co męskie wcale nie musi dziwić. Mężczyzna jest silny, ale po jaką cholerę mu ta siła potrzebna? Po to, aby umieć walnąć babę, jak za dużo wrzeszczy? Nie drogi Kowboju, nie po to Ci ta siła potrzebna. Więc po co? Po to, aby być domowym tyranem? Do 12 ma być gotowy obiad, bo ja Pan władca przychodzę z pracy? Nie. Nie po to Ci ta siła potrzebna! Po to, aby przepychać się z kobietą na słowa? Nie do jasnej cholery, one w przepychaniu na słowa są od nas lepsze. W odwracaniu kota ogonem nie ma lepszych niż kobiety, są w tym genialne, nie masz jej tłumaczyć, nie masz się z nią spierać. Masz jej służyć, bo kobieta dla Ciebie to Bogini. Bogini w żeńskiej fizycznej namacalnej formie. Twoją pierwszą Boginią, która nosiła Cię w swoim łonie, która ryzykowała życie, bo jeszcze nieco ponad 100 lat temu 20% porodów kończyło się śmiercią. Twoją pierwszą Boginią z krwi i kości jest Twoja matka. Jej Bogiem – bez względu na to, jak to archaicznie brzmi jest Twój ojciec. Uuuu zejście na ziemię kochani! Wszyscy Ci, którzy szukają rozwoju duchowego poza najbliższymi relacjami – wyjazdy do Peru celem medytacji, zażywanie ayahuasca, combo, bombo i inne fiku miku z muchomorami w roli głównej. Dużo jest pułapek duchowości, dużo dróg, które odciągają od tego co, jest w tu i teraz, bo co to do jasnej cholery za rozwój duchowy, jak syn żyje z matką, Ty bzykasz wszystko co pod fallusa podejdzie, i medytujesz całymi daniami łącząc się ze swoim wyższym JA. Ze swoją transcendentną wersją siebie samego, którego ograniczenia stricte ludzkie wynikające chociażby z fizyczności i płci masz w nosie. Czy to jest siła ducha? To jest porażka ducha w zetknięciu z materią, to jest słabość ducha, nieudolność ducha, to jest duch złamany przez materię. Złamany w pół. A złamany duch zaczyna tworzyć sobie alter światy. I mamy wielce uduchowione osoby, które nie radzą sobie z materią. Mówią o miłości, a nie umieją załatwić kasy, aby coś do gara można było włożyć. Czy taki duch służy życiu? Czy służy życiu w tu i teraz?



Nie chcę tutaj generalizować, ale sam Hellinger mówi, że Ci, którzy medytują szukają tego, co żeńskie. Budda idąc w medytację, idąc tą ścieżką zostawił swoją żonę i dziecko. Czego więc szukamy w medytacji? Szukamy naszej mamy. Tego, co przy mamie, tego, co przy naszej pierwszej Bogini. Ci natomiast, którzy idą w religie, w których jest silnie zakreślony i odczuwalny patriarchat szukają swego wewnętrznego Boga. Szukają tego, co męskie. Szukają ojca.
I jak przyjąć taką niedoskonałą Boginię do serca? Jak przed taką niedoskonałą Boginią się pokłonić? Jak oddać jej cześć. Tutaj klienci zazwyczaj mają wiele zarzutów. Siadają naprzeciw mnie, proszę ich, aby powiedzieli, co ich sprowadza. I co zaczynają robić? Ich spojrzenie idzie w górę, albo w dół. Wchodzą w swoje wewnętrzne obrazy, w obrazy, które pielęgnowali, które pozwalały im nie czuć bólu, nie czuć tego, co trudne. Wtedy przywracam ich do tu i teraz. Proszę, aby patrzyli mi w oczy. Ja natomiast biorę do serca ich matki, i ich ojców. Jak mam rodziców klienta w sercu, jak w sercu daje im miejsce, dobre miejsce, z szacunkiem i uznaniem to klienci czasem nie są w stanie wytrzymać tego spojrzenia. Uciekają wzrokiem. Przywołuje ich do moich oczu. Wiecie, co wtedy zazwyczaj mówią? Nic. Po prostu zaczynają płakać, wypowiadając dwa, czasem trzy proste słowa – „chcę do mamy”, albo „tak bardzo mi jej brakuje”. Później proces zaczyna toczyć się sam. Czy ja jestem w tym wielki? Nie. Wielcy są rodzice klienta, to im należy się wielkość, ja tam służę temu, co domaga się szacunku i respektu.
Bóg i Bogini mają skazy. Nasz Bóg i nasz Bogini nie są idealni. Mają w sobie światło i cień. Tak samo jak my. Mamy w sobie światło i cień. Co by było, gdyby nasza matka była idealna? Co by było, gdyby nasz ojciec był idealny? Czy my moglibyśmy przy takich rodzicach rosnąć? Czy po prostu pozostalibyśmy dziećmi?



Najciemniej jest pod latarnią. Z tego miejsca nic nie widać. Szukamy jak ćmy, światła, aby się przy nim ogrzać, szukamy jak ćmy siły, aby ją poczuć, a wszystko mamy w sobie samych. W naszej mamie, i w naszym tacie. Poprzez akceptację tego, co w nich widzimy, i co stoi nam na drodze do nich. Czasami to są oceny, czasami sądy, czasami chęć bycia lepszym, większym, to wszystko stoi nam na drodze do nas samych. Do naszej siły. Na ostatnim warsztacie reprezentant klienta czuł się większy niż swój ojciec. Nawet stanął na palcach, aby być większy od ojca. Od tego, który w łonie jego matki zasiał nasienie, aby ten mógł wzrastać, i przyjść na ten świat. Stał na palcach. Wiecie co, zrobiłem. Nic. Postanowiłem poczekać, aż sam się zmęczy. Aż jego mięśnie łydek nie wytrzymają. Tylko patrzyłem, i czekałem. Po chwili mięśnie nie wytrzymały, bo w życiu nie da się być napiętym na 100%. Ciało tego nie wytrzyma. Objawi się to chorobą, stresem, uciekaniem od życia. Reprezentant w pewnym momencie puścił, odpuścił, stanął na równe nogi, a potem powędrował na kolana, przed własnym ojcem, tam przytulił się do niego, i zaczął płakać. To dobre miejsce.
Ktoś może zacznie to oceniać moralnie, ktoś zacznie krzyczeć, tak nie można – nie ma Pan serca! Może on został przez ojca skrzywdzony. Kto będzie to krzyczał? Kto będzie podnosił taki głos? Ktoś, kto ma uszanowanego własnego ojca? Nie. Ktoś, kto chce być od własnego ojca większy. Dlatego cały hejt, który płynie od tych, którzy czytają te artykuły, na cały ten heyt patrzę, i dają mu przestrzeń. Zgadzam się służyć w tych przypadkowych relacjach, za słup, na którym można na chwilę powiesić to co wyparte, to co w cieniu. Przyglądam się, co mi to o mnie mówi. Patrzę, biorę, puszczam dalej, do właściwego adresata tych emocji.



Kowboju Twoja siła, męska siła, jest po to, aby służyć życiu. A życie rośnie, rozkwita, fizycznie! nie metaforycznie, nie ezoterycznie, lecz właśnie fizycznie i namacalnie - życie rozkwita w tym, co żeńskie. To, co męskie ma to życie chronić. Po to jest potrzebna mężczyźnie siła. Nie szanując swojej pierwszej Bogini, nie uszanujesz żadnej kolejnej. Pozostaniesz rycerzem ciemnej strony mocy. Niszczycielem tego, co żyje, i żyć chce. Niszczyciel tego, co żywe, to niezintegrowana męskość. Męskość w przejawie destrukcji. To energia z jaj, która nie zna katalizatora w postacie Ognistego serca. Ognistego serca męskiej Boskości. 

Najbliższe warsztaty ustawień systemowych odbędą się, w Krakowie, w dniu 21.11.2015 r.
Celem bliższych informacji zapraszam do zapoznania się z wydarzeniem na FB

https://www.facebook.com/events/1662864300633927/


Zapraszam serdecznie

Mirosław Czarko-Wasiutycz
Coach systemowy, Coach personalny,
Trener Biznesu, Menadżer.



O Autorze

Nazywam się Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz. Urodziłem się w 1978 r. we Wrocławiu. Studiowałem Psychologię Zarządzania, i Marketing. Przez 12 lat pracowałem w mniejszych i większych firmach, a także korporacjach. Pełniłem funkcje kierownicze, dyrektorskie, ale najbardziej przypadło mi do gustu stanowisko trenera, coacha, mentora - w tym wymiarze realizuję się zawodowo. Pracuję z biznesem, i klientami indywidualnymi. Biznes wspieram szkoląc ze sprzedaży, obsługi klienta, coachingu, zarządzania, komunikacji. Przy pracy z klientem indywidualnym stosuje techniki coachingowe, i metodę Ustawień Systemowych Berta Hellingera - takie połączenie narzędzi i technik przynosi mi i moim klientom bardzo dobre efekty. Uczestniczyłem w ponad 40 warsztatach rozwoju osobistego, szkoląc się u różnych mądrych ludzi. Mam na swoim koncie ponad 3500 spotkań coachingowych, i ponad 1000 godzin spędzonych na sali szkoleniowej. Z Ustawieniami Systemowymi spotkałem się w 2005 r. Od tamtego czasu moje życie uległo olbrzymiej transformacji. Dzisiaj, po 10 latach pracy z sobą samym pomagam między innymi mężczyznom dotrzeć do ich wewnętrznej męskiej siły, którą mogą znaleźć przy swoim ojcu. Czerpiąc siłę ze zdrowych męskich korzeni pozwalam im wyciągnąć na światło dzienne, ten potencjał, który zawsze w nich drzemał, tylko czasami był przykryty kurzem zamierzchłych czasów. Kobietom pomagam dotrzeć do ich ojca, a potem powrócić w ramiona matki, do tego co żeńskie. Prywatnie jestem mężem i ojcem - trójki wspaniałych dzieciaków - Aleksandra, Juli Antoniny, i Emilli Zofii.
Klientów indywidualnych przyjmuję w Kątach Wrocławskich, lub na sesjach via Skype. Na ternie Polski prowadzę również warsztaty Ustawień Systemowych. Jeżeli chcesz się umówić zapraszam Cię do kontaktu.

Dane do kontaktu:
mail: info@czarko-consulting.pl
tel. +48 781 896 147
skype: czarko.consulting
www.czarko-consulting.pl



poniedziałek, 9 listopada 2015

Kobieta, która w drodze do ramion matki, utknęła przy ojcu zostanie księżniczką. A przekleństwem Księżniczek jest szukanie Rycerza na Białym Koniu.


Zapraszam do śledzenia na FB do Grupy "Kobieta i mężczyzna"

A znalezienie Rycerza w obecnych czasach nie jest rzeczą łatwą. Po pierwsze rzadko, który jeździ na koniu, i nosi złotą tudzież srebrną zbroję, a po drugie skąd wiadomo, że współczesny koń rasy BMW nie kradziony, czy też tak naprawdę może z kieszeni ojca zakupiony na pchlim targu? Poza tym tak naprawdę, kobieta taka goni za mirażem. Co prawda prasa podtrzymuje ten mit, mit królewny, który jest lansowany w bajkach. Ba, nie tylko w bajkach, w bajkach to jest on lansowany dla małych dziewczynek. Duże dziewczynki w bajki nie wierzą, więc dostają tą samą opowieść w przeróżnych serialach, i magazynach rzekomo poświęconych dla kobiet. To jest informacja wpuszczana na wielu poziomach informacyjnych. Znajdź tego jedynego, tego wybranego, tego wyjątkowego... albo czekaj, aż on Cię znajdzie. Ten mit ma dużą nośność dla kobiet, które utknęły w drodze do matki, przy swoim ojcu. 



Naturalną drogą dziewczynki jest wyjść kilkakrotnie ze strefy wpływów matki, pójść do ojca i właśnie u niego usłyszeć te kilka ważnych słów, które będą ważyły na całym jej późniejszym życiu. Będą determinowały jej wybory, w relacjach damsko męskich, będą determinowały jej sposób układania sobie relacji z innymi kobietami i mężczyznami, będą determinowały w końcu, jej stosunek do samej siebie, jako kobiety, matki, żony, kochanki 
Dziewczynka wychodząc z ramion matki, i idąc do ojca powinna u niego usłyszeć, e jest najpiękniejszą, najwspanialszą, najinteligentniejszą kobietą na świecie...". Ona nie tylko musi to usłyszeć, ona musi to całą sobą poczuć. Poczuć, aż do szpiku kości, że te słowa wypowiadane przez jej pierwszego mężczyznę, z którym buduje w swoim życiu relacje, i na ich podstawie uczy się budować relację z innymi później spotkanymi na swojej drodze mężczyznami, że dla niego jest naprawdę ważna. A słowa, które do niej wypowiada są prawdziwe, prawdziwe i realne. Że dla niego jest NAPRAWDĘ tą wyjątkową, i najwspanialszą... i tutaj druga część leczących duszę zdań : "...zaraz po Twojej mamie". Co sprawia ten zwrot "zaraz po Twojej mamie" ? On sprawia, że dziewczynka widzi swoje miejsce. Widzi, że pierwszą kobietą dla taty jest jego żona, a jej matka. A ona jest po niej. Dla swojego ojca jest po swojej matce, a jego żonie. Miejsce żony taty, jest zajęte przez mamę. Musi do niej dotrzeć, że dla niej nie ma tam miejsca, nie ma tam przestrzeni. To miejsce tuż przy tacie jest zarezerwowane na jej matkę. Co to powoduje? To powoduje, że dziewczynka nie wiąże się zanadto z ojcem, że nie widzi w ojcu dostępnego partnera. Zyskuje świadomość, że przy ojcu może być córką, i tylko córką, i aż córką. W systemie rodzinnym to jest dla niej dobre miejsce. Jak dorośnie, to będzie miała potrzebę znaleźć swojego mężczyznę, dla którego będzie dostępna jako kobieta. Wolna, i do wzięcia. Do wzięcia przez mężczyznę, który będzie miał siłę, aby ją wziąć.



Nie wszystko w naszych życiach jednak płynie, i wygląda tak, jak w tym obrazie. Czasami dziewczynka zostaje przy mamie. Dzieje się tak wtedy, kiedy matka nie chce jej puścić do ojca. Być może dlatego, że podskórnie jest na ojca zła. Dziewczynka wtedy, aby przetrwać musi na zewnątrz nieść tą złość razem z matką. I tak będzie robić. Przysłowiowo wkroczyła między wrony, więc musi krakać tak jak one. Na poziomie zewnętrznym będzie obrażona na ojca, bo tylko w ten sposób będzie mogła czuć się bezpiecznie przy matce. Musi matce potwierdzać, że jest taka sama jak ona. Tylko w ten sposób nie będzie narażona na jej ataki. Na poziomie natomiast wewnętrznym będzie potajemnie jednoczyć się ze słabszym w tej przykładowej relacji, czyli z ojcem. W późniejszym życiu może mieć tendencję do wybierania sobie słabych mężczyzn. Będzie realizować plan zbawienia taty, uratowania go. Jej próby oczywiście na nic się nie zdadzą. W ten sposób myli wewnętrzny obraz ojca, ze swoim partnerem. Próbuje zbawić słabych facetów, a Oni wcale jak się później okazuje tego nie chcą. Co jest dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji? Dobrym rozwiązaniem może być popatrzenie na mamę i oddanie jej tej niewyartykułowanej złości na ojca. Czasami ten proces się udaje, podczas ustawienia systemowego. Wtedy dziewczynka czuje się odciążona. Ciężar wynikał z tego, że wzięła to co nie przynależało do niej samej. Zidentyfikowała się z emocjami mamy, a swoje zakopała pod dywanem. Dotarcie do swoich prawdziwych emocji, w stosunku do ojca, być może pozwoli jej po raz pierwszy dotrzeć w jego ramiona. Przejrzeć się, jako księżniczka, a potem już z siłą, którą od ojca się dostaje dotrzeć na nowo w ramiona matki, już jako kobieta, na nowo, z nowym początkiem dla ich wspólnej relacji, relacji kobiety z kobietą. Relacji matki, i dorosłej córki. 



Czasami bywa tak, że dziewczynka wyjdzie z ramion matki, i utknie przy tacie. I tutaj też czeka na nią pułapka, bo co jeżeli tak bardzo rozpłynie się, w tych słowach, że nie będzie chciała wrócić do matki? Co jeżeli ojciec nie będzie chciał jej wypuścić ze swoich "rąk"? Co jeżeli ojciec ma słabą relację z własną żoną, która nie jest tak łatwa w obsłudze jak córka? Żona może zdradzić, może znaleźć innego mężczyznę, może wykastrować emocjonalnie, a co może zrobić ojcu córka? Wiele pytań, wiele sytuacji, w których los tej małej budującej się psychiki naszej małej kobietki może się wykoleić. Co ostatecznie, jeżeli matka poświęci córkę, i nie będzie chciała, aby ta do niej wróciła. Aby, wróciła do jej strefy wpływów. Co jeżeli poświęci ją ojcu, w zamian za święty spokój? Takie dziewczynki stają się córeczkami tatusia. Ojciec traktuje ją na pierwszym miejscu. Na pierwszym miejscu przed własną żoną, a to jest zaburzenie porządku systemowego, bo fakty są takie, że najpierw był związek pary, a owocem tego związku jest dziecko - w tym przypadku dziewczynka. Czasami w ustawieniu systemowym wychodzi na jaw, że dziewczynka reprezentuje z miłości, pierwszą miłość ojca, lub jakąś znaczącą dla niego kobietę, w której się zakochał, a która przez ojca nie została uszanowana, a tym samym zostało jej odmówione prawo przynależności.  



Dla słabego mężczyzny taka mała kobietka jest "atrakcyjna". Kocha bezrefleksyjnie, kocha wiernie, kocha ślepo, i łatwo kontrolować tą miłość. Oczywiście w pewnym wieku będzie przechodzić bunt, ale ostatecznie problem jaki przed nią stoi, to zrezygnować z bycia pierwszą przy tacie. Paradoksalnie tu nic nie trzeba robić. Tutaj trzeba mieć siłę, aby zrezygnować, i w tym jest często największy problemTrzeba zrezygnować z bycia pierwszą przed matką, a to dla małej kobietki bardzo atrakcyjne miejsce. Częstokroć jest to też wynik systemowego uwikłania, w historię pierwszej kobiety ojca. I tak latami może trwać zakłócenie systemowe. Objawiać ono się będzie wściekłością matki na córkę. Nie wprost, podskórną wściekłością, która będzie osiągać apogeum najczęściej na różnych rodzinnych uroczystościach, gdy matka będzie prawie fizycznie ze pchana na drugi plan. Matka może nie czuć wewnętrznego poczucia, że to jest jej dziecko. To takie dziwne, bo niby ma świadomość, że to ona ją urodziła, ma świadomość, że to jej dziecko, a dziecko pozostaje jakby za szybą. Niedostępne dla matki. Niedostępne dopóki matka nie dotrze do informacji, że przed nią była pierwsza miłość. Pierwsza miłość jej męża. Czasami ciąża, czasami poronienie. To wszystko w systemie działa, jakby było tu i teraz. Działa dopóki nie zostanie wyciągnięte na jaw, dopóki nie zostanie uszanowane. To tylko nasza ignorancja każe nam często sądzić, że możemy kochać kogo nam się żywnie podoba. Nie jesteśmy w tym względzie do końca wolni. Miłość może płynąć tam, gdzie jest porządek. Inaczej mówiąc miłość jest rzeką, jest wodą, porządek jest brzegami tejże rzeki. Zakłócenie porządku, jest tamą, i tam gdzie powinna płynąć siła, jest tama. Jest prawie suche koryto rzeki. Przywrócenie porządku, jest jak awaryjny spust wody ze zbiornika retencyjnego. Nagle uwolniona miłość, siła, to co dobre w rodzie zaczyna płynąć w swoim korycie. Błogosławieni Ci - bez względu na to, jak archaicznie to brzmi - którzy zajmują swoje miejsce.  

To jest sytuacja, która objawia się tym, że córki trzymają przysłowiową sztamę z ojcem, i to z nim dzielą się sekretami. Matka, w ważnych sprawach jest pomijana. Tworzy się nieformalny front. Scenariuszy i dalszych perypetii związanych z tą dynamiką jest kilka. Jednym z nich będzie niemożność znalezienia przez córkę właściwego sobie partnera. Tata, będzie niezadowolony z chłopców, z młodych mężczyzn, którzy będą przychodzić do córki. Dlaczego? Dlatego, bo na poziomie emocji, będzie czuł się zagrożony. Że wraz z ożenkiem córki straci swoją wielbicielkę, którą przecież przez tyle lat hodował. Sytuacja jest o tyle niejednoznaczna na pierwszy rzut oka, że z pozoru może się wszystko wydawać ok. W jak najlepszym porządku, bo przecież nie wypada, i nie jest wpasowane w społeczny garnitur, aby ojciec powiedział do córki - "jestem o Ciebie zazdrosny". Na boga... toż to byłoby przyznanie się do niejawnego "romansu", a tego robić nie można (?) przynajmniej kulturowo i obyczajowo. Mało tego, to by otworzyło drogę jego żonie, do słusznego i nieokiełznanego wyrażenia swego gniewu. Królowa żona, miałaby wtedy możliwość w końcu stanąć na swojej zasłużonej, i należnej jej pozycji, na pozycji żony - czyli przy boku swego męża. Mąż natomiast musiałby wtedy spojrzeć w rozwścieczone oczy swojej Lilith, i przestać być dla niej tylko kochankiem z zapasem Braweranu w nocnej szafce, a musiałby popatrzeć na swoje słabości, na słabości jego wewnętrznego niezintegrowanego mężczyzny. A tak, bez słów szczerości, teatrzyk może kręcić się dalej. Wkurzona żona, pozornie zadowolony żyjący w wyobraźni mąż, i ofiara ich wzajemnej relacji - zagubiona mała, niedojrzała kobietka, która zaplątała się gdzieś w labiryncie ludzkich relacji. Ojciec w takim układzie kłamie. Daje tej małej bezbronnej istotce nadzieje na to, że ona może odnaleźć samą siebie w jego ponętnych oczach. Prawdą jest, że tak jak mężczyzna może odnaleźć samego siebie, swoją męską tożsamość, swoją męską drogę tylko i wyłącznie w oczach innych mężczyzn, tak samo kobieta może odnaleźć siebie i swoją żeńską tożsamość tylko i wyłącznie w oczach innych kobiet. Dlatego tak ważne jest, aby mała dziewczynka usłyszała, że jest najpiękniejsza, najinteligentniejsza, i najwspanialsza, zaraz po jej mamie. To ostatnie zdanie zrywa zasłonę iluzji, stawia dziecko blisko ziemi, dziecko nie jest odrzucane przez ojca, jest przyjęte, i zarazem jest mu pokazane jego właściwe miejsce, w systemie rodzinnym. 



Dlaczego kobieta z takiego układu, jak opisany powyżej, nie może znaleźć szczęścia w związku? Dlatego, że została "uwiedziona" przez ojca. I stoi przy ojcu zajmując miejsce swojej matki, a jego żony. A ktoś, kto już jest w związku - w związku z własnym ojcem, nie jest w stanie być dostępny dla innego mężczyzny. Już jest zajęty, już jest w związku, jest dla innego mężczyzny niedostępny. Taka kobieta umie tylko uwodzić, lecz nie potrafi w pełni się oddać innemu mężczyźnie. A Królowa matka, czeka, a jej złość częstokroć nie możne znaleźć ujścia, bo od strony formalnej - jak to się mówi - liczby się zgadzają, nawet jest glejt podpisany przez księdza, czy tam Burmistrza, tudzież Prezydenta, że ślub się odbył. I co z tego? Gucio. Nic. W papierach wszystko się zgadza, a na koncie emocjonalnym wciąż manko. Ot życie ! 
Skutki takiego układu są niewidoczne dla wielu, w codziennym życiu, ale można je zaobserwować w dłuższej perspektywie po konsekwencjach. Na przykład po rozwodzie córki. Nie zawsze w taki sposób się to przejawia. Ale bywa i tak, że córce po prostu się nie układa z innymi mężczyznami, co prawda adoratorów jest wielu, jednak wszystkie związki po krótkotrwałej fascynacji się po prostu wypalają. Co znamienne, córeczka tatusia często trafia na syneczka mamusi, i z takiej mąki bułek nie będzie. A może i będą, bo tak naprawdę to taka konstelacja jest dla siebie wyzwaniem. On musi zrezygnować z stania przy mamie, jako jej partner, a ona musi zrezygnować ze stania przy tacie, jako jego kobieta. Gdy oboje zrezygnują, wtedy mają szansę zobaczyć siebie nawzajem "nago". Poranionych, i małych, zwyczajnych, a jednocześnie ludzkich.  
Czy to łatwe? Nie zawsze, ale udaje się podczas pracy systemowej, i jest to proces - nie jednorazowa sytuacja. Krok pierwszy to świadomość, w którym miejscu stoję. Gdy już klient to zobaczy, to ma wrażenie, jakby nagle z ciemności wyszedł na światło dzienne fakt, który determinował jego myśli, emocje, uczucia, jego sposób zachowania. Te informacje spływają falami, i burzą stary porządek. Tama zaczyna pękać. Najpierw powoli zaczyna widać rysę, a potem częstokroć mamy zalew skrywanych uczuć i emocji.  



W ustawieniach systemowych pracuje nad klientem, i jego relacją z obiektem, natomiast ten rodzaj pracy ma to do siebie, że zmiana jednego elementu systemu wpływa na pozostałe do systemu przynależne. I nagle zmiana, wyjście z miejsca córeczki tatusia, może spowodować wielki konflikt pomiędzy ojcem, a jego żoną. To co do tej pory było zakryte wychodzi na wierzch. To co było skrzętnie chowane pod dywan, zostaje wypchnięte na powierzchnię, do świadomości członków systemu. Ojciec zaczyna się kłócić z matką - już jawnie. Nie tylko pokazując sobie nawzajem lekko wyczuwalną oziębłość, tylko jawnie, z pełnym zaangażowaniem. To znów będzie dla córki test jej siły, siły wystania w miejscu córki swoich rodziców. Będzie się oczywiście pojawiała pokusa stanięcia po stronie ojca, i zdyskredytowanie matki, ale prawda na ten temat jest prosta, i dlatego, że jest tak prosta, jest tak trudna do przyjęcia. Relacja pary, relacja mamy i taty, to nie jest temat, ani sprawa, w którą dziecko powinno się mieszać. Oczekiwania partnera względem partnera to są całkiem inne oczekiwania, niż dziecka względem rodzica. Dziecko chce, i ma prawo kochać i mieć dostęp do obu rodziców, nawet jeżeli Ci się wzajemnie nienawidzą. Zajmowanie przez dziecko czyjejś strony w konflikcie rodziców, jest zawsze skazane na złe konsekwencje - dla dziecka oczywiście. Dziecko chce mieć obu rodziców. Stając po stronie jednego z nich, zwraca się przeciw drugiemu. Zwracając się przeciwko drugiemu, zwraca się również niejawnie przeciw samemu sobie, w sobie. Inaczej mówiąc - sprawy rodziców należy zostawić przy rodzicach. Nic tam po nas. To ich decyzje, ich wybory, ich konsekwencje, ich konflikt, w którym paradoksalnie mogą się nawzajem rozwijać, jako to co męskie, i jako to co kobiece, wyznaczając, wytyczając na nowo granice swojego, i ich wspólnego. Dziecko nie ma prawa się w to angażować. 



Jeżeli rodzice się rozwodzą, dzieci mają prawo nie stawać po żadnej ze stron. Ceną jaką może zapłacić córka, która zajmie stanowisko przy ojcu, jest niepowodzenie w relacjach z innymi mężczyznami. Przejawiać to może się tym, że w relacjach z innymi mężczyznami będzie tą drugą. Tak samo jak było to z jej matką. W ten sposób całkowicie nieświadomie nie pozwala sobie na bycie pierwszą. Karze się, za to, że matce "odebrała" partnera. Będzie wybierała facetów po przejściach, będzie kochanką żonatych mężczyzn, będzie ją po prostu ciągnąć do bycia drugą. Co tutaj jest rozwiązaniem? Co w takiej sytuacji jest dobrym rozwiązaniem? Już niebawem.

Najbliższe warsztaty ustawień systemowych odbędą się, w Krakowie, w dniu 21.11.2015 r.
Celem bliższych informacji zapraszam do zapoznania się z wydarzeniem na FB

https://www.facebook.com/events/1651983851721291/


Zapraszam serdecznie

Mirosław Czarko-Wasiutycz
Coach systemowy, Coach personalny,
Trener Biznesu, Menadżer.



O Autorze

Nazywam się Mirosław Piotr Czarko-Wasiutycz. Urodziłem się w 1978 r. we Wrocławiu. Studiowałem Psychologię Zarządzania, i Marketing. Przez 12 lat pracowałem w mniejszych i większych firmach, a także korporacjach. Pełniłem funkcje kierownicze, dyrektorskie, ale najbardziej przypadło mi do gustu stanowisko trenera, coacha, mentora - w tym wymiarze realizuję się zawodowo. Pracuję z biznesem, i klientami indywidualnymi. Biznes wspieram szkoląc ze sprzedaży, obsługi klienta, coachingu, zarządzania, komunikacji. Przy pracy z klientem indywidualnym stosuje techniki coachingowe, i metodę Ustawień Systemowych Berta Hellingera - takie połączenie narzędzi i technik przynosi mi i moim klientom bardzo dobre efekty. Uczestniczyłem w ponad 40 warsztatach rozwoju osobistego, szkoląc się u różnych mądrych ludzi. Mam na swoim koncie ponad 3500 spotkań coachingowych, i ponad 1000 godzin spędzonych na sali szkoleniowej. Z Ustawieniami Systemowymi spotkałem się w 2005 r. Od tamtego czasu moje życie uległo olbrzymiej transformacji. Dzisiaj, po 10 latach pracy z sobą samym pomagam między innymi mężczyznom dotrzeć do ich wewnętrznej męskiej siły, którą mogą znaleźć przy swoim ojcu. Czerpiąc siłę ze zdrowych męskich korzeni pozwalam im wyciągnąć na światło dzienne, ten potencjał, który zawsze w nich drzemał, tylko czasami był przykryty kurzem zamierzchłych czasów. Kobietom pomagam dotrzeć do ich ojca, a potem powrócić w ramiona matki, do tego co żeńskie. Prywatnie jestem mężem i ojcem - trójki wspaniałych dzieciaków - Aleksandra, Juli Antoniny, i Emilli Zofii.
Klientów indywidualnych przyjmuję w Kątach Wrocławskich, lub na sesjach via Skype. Na ternie Polski prowadzę również warsztaty Ustawień Systemowych. Jeżeli chcesz się umówić zapraszam Cię do kontaktu.

Dane do kontaktu:
mail: info@czarko-consulting.pl
tel. +48 781 896 147
skype: czarko.consulting
www.czarko-consulting.pl